Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yoongi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yoongi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 czerwca 2017

Stalk•er || •6


a/n: nigdy w życiu nie miałam takiego laga jak przez ostatni miesiąc ;-; płaczę bardzo.
Tak, rozdział miał być w drugi poniedziałek, jak zawsze, ale mi nie pykło. Po prostu nie pykło.
Ale już jest, tylko z malutkim opóźnieniem :3 
Generalnie to robię sobie przerwę, żeby ogarnąć zaległości </3 Dodatkowo chyba znalazłam tak jakby pracę (potrzebuję hajsów, okej? ;-;), co wiąże się z mniejszą ilością godzin na pisanie. Poza tym, chciałabym w końcu nadrobić to, czego nie doczytałam regularnie :') Płaczę.
Dobra, już, bo zaraz zacznę tutaj rozprawkę pisać, a jest dokładnie 3:42... DOBRANOC I ENJOY!

~*~

Pink Flowers była kawiarnią bardzo często odwiedzaną przez studentów pobliskiej uczelni. Dlatego Jungkooka nie zdziwiły znajome twarze i głosy, których właściciele serdecznie się z nim witali. Wszyscy kochali ciepłą, przyjazną, uspokajającą atmosferę panującą w lokalu oraz kojący, biało-różowy wystrój.
Jednak mimo tego, Jeon czuł się dziwnie spięty. Sam do końca nie wiedział dlaczego.
Może emocje po nieprzespanej nocy ogarnęły go z grubym, kilkugodzinnym opóźnieniem? Jakkolwiek by nie było, całe jego ciało drżało.
Park Jimin był w jego mieszkaniu.
Park Jimin spał w jego łóżku.
Park Jimin stał pod jego prysznicem.
Park Jimin…
Nagle przez chłopakiem pojawiła gruba książeczka ze złączonych zszywaczem kartek papieru. Dźwięk uderzanego scenariusza o drewniany blat stolika wyrwał go z rozmyślań i wspominania wczorajszej nocy. Gdy uniósł delikatnie wzrok, zobaczył Taehyunga, który ze swoim kwadratowym, serdecznym uśmiechem siadał naprzeciwko i od razu składał zamówienie u przybyłej kelnerki.
Gdy kobieta oddaliła się od stolika, starszy w końcu skierował swoje ciemne oczy na Jungkooka.
- Więc? - spytał Taehyung.
- Co “więc”?
Kim zaśmiał się sztucznie i oparł łokcie o blat, jednocześnie lekko się nad nim pochylając.
- Nie masz w zwyczaju proponować spotkań. To ciebie trzeba siłą z domu wyciągać. Co jest?
- Hyung, nic nie jest. Ja po prostu… - Jungkook urwał, jak tylko zobaczył uniesioną brew starszego. Westchnął ledwo słyszalnie. - Po prostu chcę wiedzieć czy wszystko z wami w porządku. Przepraszam, że urwałem się tak szybko.
- Ach, tym się nie martw. Nawet nie zauważyłem, że zniknąłeś. - Taehyung roześmiał się.
Jungkook popatrzył na hyunga spod byka, jakby chciał dać mu do zrozumienia, że jego nietaktowność naprawdę może kiedyś sprowadzić na niego multum kłopotów.
- Wróciłeś bezpiecznie do domu?
- Czy wróciłem… Oj, Kookie. Gdybyś ty tylko wiedział…
- Hoseok?
Taehyung pokiwał twierdząco głową. Podziękował uśmiechem uprzejmej kelnerce, podającej mu kawę oraz ciastko, jednak już po chwili przeniósł wzrok na młodszego towarzysza.
Skinął palcem, by Jungkook pochylił się nad stolikiem, co ten niezwłocznie uczynił.
- Nie spałem z nim.
Jeon sam nie do końca wiedział, czy wierzył hyungowi czy nie. Zmrużył jedynie oczy, jakby oczekiwał dalszych wyjaśnień, które naświetlą mu całą sytuację.
- Obciągnąłem mu w toalecie, a po imprezie poszliśmy do niego. Trochę się pomizialiśmy, całowaliśmy, ale grzecznie poszliśmy spać. Tylko ach, Jungkookie, to co wyczynia językiem, to po prostu czysta perfekcja. Nie mogę się doczekać, kiedy zejdzie nim trochę niżej.
- Ciężko mi uwierzyć, że "grzecznie poszliście spać". - Kook uśmiechnął się drwiąco, kreśląc palcem na prawej stronie swojego czoła małą kreskę. Taehyung przez chwilę nie rozumiał, o co chodziło młodszemu, jednak kiedy dotknął wskazanego miejsca na swojej głowie, zachichotał melodyjnie.
Jeon nie domagał się wyjaśnień. Doskonale wiedział, że jego przyjaciel nie należał do ostrożnych osób i równie dobrze mógł po prostu dźgnąć się widelcem. A nawet jeśli zrobił mu to Hoseok, to nie była jego sprawa. Nie zaglądał Taehyungowi do łóżka, chociaż jako przyjaciel może powinien.
- Myślisz, że spotkacie się ponownie?
- Jesteśmy już umówieni - odparł starszy, opierając policzek na dłoni. W drugą natomiast ujął długą łyżeczkę, którą już po chwili pomieszał karmelową latte. - Mieliśmy spotkać się dzisiaj, ale obiecał Namjoonowi, że pomoże mu z jakąś produkcją, czy coś. Więc widzimy się jutro. Chociaż nie ukrywam, że wolałbym dzisiaj. Dużo się ostatnio stresuję i muszę nieco rozluźnić. A co z tobą?Jungkook przytknął do ust szklankę z kawą, by ukryć swoje zakłopotanie.
Doskonale wiedział, o co pytał go Taehyung. Udawanie greka wydawało się jednak lepszym wyjściem niż udzielenie konkretnej odpowiedzi.
- Co masz na myśli?
Na pytanie młodszego, Tae prychnął i zaśmiał się kpiąco.
- Nie zgrywaj świętoszka. Niby dlaczego zniknęliście z Jiminem w trakcie imprezy? Topowałeś?
Jeon poczuł, jak przełykana kawa staje w jednym punkcie w gardle i nie chce przez nie przejść. Dopiero po chwili ją przełknął, a sekundę później obrzucił Taehyunga takim spojrzeniem, jakby zamierzał skarcić go za to pytanie.
- Nie spaliśmy ze sobą, jeśli o to ci chodzi. Nie szukam jednorazowych przygód jak ty, hyung.
Tae wzruszył jedynie ramionami. Wbił widelczyk w kawałek czekoladowego ciasta i wsunął go do ust. Przymknął na chwilę oczy, jednocześnie wydając z siebie przeciągły pomruk zadowolenia.
- Raz kiedyś mógłbyś się zabawić. A poza tym myślę, że z Hoseokiem nie skończy się na jednym razie. Chyba za bardzo mi się spodobał - powiedział w końcu starszy, zakrywając dłonią pełne usta.
- Tylko przypadkiem się nie zakochaj.
- Oj głupiutki Jungkookie. - Taehyung pokręcił głową. Dotknął policzka młodszego i, niczym stęskniona ciotka, uszczypnął. - Dobrze wiesz, że ja się nie zakochuję.
Jeon przewrócił oczami, a już po chwili odtrącił upierdliwą rękę hyunga. Wyciągnął z torby piórnik pełen kolorowych cienkopisów oraz zakreślaczy i przy akompaniamencie monologu Taehyunga, zaczął zaznaczać jego tekst i malować na bokach jakieś wzorki, kwiatki.
Tae po prostu uważał, że kolory poprawiają pamięć, a jako wzrokowcowi, łatwiej mu przyswoić kolorowy tekst. Jego scenariusze zawsze były ślicznie ozdobione i to właśnie było jego znakiem rozpoznawczym wśród uniwersyteckich aktorów.
A Jungkook po prostu lubił zapełniać kartki kolorami. Ale przede wszystkim cieszył się na widok, kiedy Tae odbiera od niego kolorowy scenariusz, za każdym razem z tym szczerym, dziękczynnym uśmieszkiem, który Jeon uwielbiał.

~*~

Jimin czekał na Hoseoka przed wejściem do studia. Nie potrafił ukryć uśmiechu, jaki natarczywie wkradał się na jego pełne, malinowe wargi. Dla przechodniów z pewnością wyglądał jak jakiś niedorozwój, ale Park był po prostu cholernie szczęśliwy.
Sam nie spodziewał się, że aż tak dobrze poczuje się w roli choreografa. I chociaż dzisiaj miał się tylko zorientować jak to wszystko wygląda, nie mógł się powstrzymać i sam zaproponował kilka ruchów, które spotkały się z aprobatą nie tylko samych trainee, ale również Hoseoka. Co było dość sporym komplementem, bo Hobi podobno był choreografem tyranem.
Była już godzina 16 i powoli zaczynało się ściemniać. Słońce lada moment ukryje się za horyzontem, pozostawiając Seul w delikatnej szarości, którą przebijać będą jedynie powoli rozświetlające się uliczne latarnie oraz gwiazdki na niebie.
Park oparł się tyłem o niewielki murek i w oczekiwaniu na przyjaciela wyciągnął telefon.
Jak tylko włączył transmisję danych, od razu zalała go kolejna fala powiadomień ze wszystkich możliwych portali społecznościowych.
Wśród nich zobaczył, że bardzo dużo ludzi polubiło zdjęcie Hoseoka, które wstawił praktycznie zaraz po zakończeniu próby. Z czystej ciekawości zerknął na post i na wiadomość pod nim od HotGlitterTea, czyli Taehyunga.
Och, ile to on się dzisiaj nasłuchał o jego cudownych nogach i idealnie miękkich wargach… Hoseok zdążył już opowiedzieć mu o wspaniałej nocy z Taehyungiem, z każdym, nawet najmniejszym szczegółem. I chociaż nie doszło między nimi do stosunku, to jednak Jung nie szczędził komplementów, a nawet wręcz poetycko wyrażał się o sposobie w jaki kąsa wargi, oblizuje je czy w jaki zadziornie podgryzał jego skórę. Dużo też mówił o tym, jaki ten dzieciak jest rozkoszny, kochany, słodki oraz jak wspaniale im się rozmawia.
Jimin nie bardzo chciał tego słuchać. Z jednej strony cieszył się, że przyjaciel miał udany wieczór, ale z drugiej był cholernie zazdrosny.
Też chciał na nowo poczuć się pożądany. Znowu chciał przeżywać te namiętne chwile uniesienia, zatracenia i obłędu. Nie pamiętał, kiedy ostatnim razem poczuł te uderzenia gorąca czy motylki w brzuchu. Yoongi po prostu już o to nie dbał.
Jimin często przyłapywał się na tym, że chodził nieco rozdrażniony i sfrustrowany. Doskonale wiedział, że było to spowodowane brakiem seksu, ale przecież nie zmusi do niego swojego partnera. A przynajmniej nie powinien.
Nawet, gdy mówił Yoongiemu prosto z mostu, żeby się z nim kochał, uprawiał seks, pieprzył, ten albo udawał, że nie słyszał, albo tłumaczył się pracą. Ewentualnie wymigiwał bolącą głową jak typowa baba.
Jimin niejednokrotnie widzał oczami swojej wybujałej wyobraźni, jak porywa Mina do sypialni i uprawiają długi, namiętny seks, który łączy nie tylko ich ciała, ale również dusze. Dokładnie tak jak kiedyś. Niestety był to tylko obraz w jego głowie, który niestety prędko nie wyjdzie poza jego umysł.
W każdym razie był pewny, że jeżeli w najbliższym czasie nie będzie się kochał, to ten cały stres go pochłonie.
Park przymknął na chwilę oczy i jęknął niezadowolny na samą myśl o swoich niespełnionych fantazjach. Momentami miał wrażenie, że jego ukrytemu w bokserkach przyjacielowi należą się ogromne przeprosiny za brak odpowiedniej uwagi. Zresztą, reszcie jego ciała również.
Ostatni raz jakiejkolwiek pieszczoty doznał dzisiejszego poranka i to wcale nie od Mina, a Jungkooka, kiedy przypadkiem dotknął jego dłoni, odbierając śniadanie.
Chłopak cholernie go pociągał i Park nie mógł temu zaprzeczyć. Chociaż starał się stłumić w sobie ten popęd, to jednak nie było to do końca możliwe. Na samą myśl o tym dzieciaku przechodziły go przyjemne dreszcze, a coś w środku rozpalało się. Jakby ta dawno uśpiona przez Yoongiego iskierka na nowo się obudziła.
Sam tancerz był zaskoczony swoimi zbereźnymi myślami, które pojawiły się na samo wspomnienie o Jungkooku. Ten chłopak miał coś w sobie. To COŚ, co posiadał również Yoongi, zanim ich związek się rozleciał.
Chciał tylko szybko spojrzeć na młodszego, nacieszyć oczy jego śliczną buźką, więc w instagramowej wyszukiwarce wpisał odpowiednią nazwę. Po wejściu na profil, od razu zobaczył najnowsze zdjęcie, dodane 15 minut temu.


♥ woonyeon, koreaboo i 12564 innych
Jung_Kookie_97 Kukers zostawił telefon, to się reklamuję HotGlitterTea <3 Dzisiaj dzień istot pozaziemskich, więc świętujmy! #handsome #dzieńistotpozaziemskich #bae #redhair #alien👽 #czekamnategopacana #Kookiewracajbojużmisięnudzi #notmyphone #ups #lenses

Zobacz wszystkie komentarze: 10202

Pink_Seokjinie Taehyung! Zostaw telefon Kooka i odbierz swój, do różowego gołębia!
HotGlitterTea @Pink_Seokjinie Ily, hyung ♡

Park parsknął cicho śmiechem. Nie znał prawie w ogóle Taehyunga, ale z opowieści Hoseoka, tych krótkich chwil, jakie spędził w jego towarzystwie, kusił się na stwierdzenie, że w sumie mogliby się zaprzyjaźnić. Tae wydawał się przyjazną, ciepłą i bardzo koleżeńską osobą, z którą ciężko się nudzić.
Jednak to nie na Kima Jimin chciał spojrzeć. Zjechał jeszcze na jedno zdjęcie w dół, na którym Jungkook uroczo układa palce w znak victorii. Chwilę popatrzył na fotografię, jednak kiedy zawibrował mu trzymany telefon, przeniósł wzrok na górną część ekranu, gdzie pojawiło się powiadomienie.

Jung_Kookie_97 napisał do Ciebie wiadomość. Otwórz ją w oknie konwersacji.

Jung_Kookie_97 Hyung, znalazłem dzisiaj twoje klucze. Wpadły za komodę. Musiały wypaść ci z kieszeni kurtki, kiedy wieszałeś ją na wieszaku. Z chęcią ci je oddam, tylko powiedz kiedy masz czas :)
Jiminie Cześć, Kookie :) Dziękuję bardzo. Już zacząłem się martwić, że będę musiał je dorabiać. O 19 mam czas. Czy będzie ci przeszkadzać, jeśli spotkamy się przy północnej bramie Yeouido?
Jung_Kookie_97 Nie, absolutnie. W takim razie do zobaczenia! :3
Jiminie Do zobaczenia. I pilnuj lepiej swojego telefonu. Kiedy wchodzę na twój profil, chcę widzieć ciebie, a nie Taehyunga ;)
Jung_Kookie_97 *.*

Park przeklął się w myślach za wysłanie ostatniej wiadomości. To zdecydowanie nie powinno do niego dotrzeć. Chociaż z drugiej strony, nie będzie ukrywał, że miał małą ochotę na niezobowiązujący flirt. Strasznie kusiło go, by pociągnąć to dalej i trochę zabawić się z Jungkookiem. Jednak zanim wysłał kolejną wiadomość, jakaś część świadomości mu tego zakazała. Nie może. Nie, dopóki ma chłopaka.
W momencie, w którym opuszczał wszystkie portale społecznościowe, z budynku wyszedł pełen energii Hoseok.
- To idziemy? - zapytał od razu starszy, jak tylko doskoczył do Jimina.
Ten pokiwał zgodnie głową, po czym razem skierowali kroki w kierunku swoich domów. Spokojnie przejdą kilka ulic razem, dopóki Hoseok nie skręci w alejkę, gdzie znajdowało się jego mieszkanie. Jimin chciał wykorzystać ten czas. Odnosił wrażenie, że tylko w Hoseoku miał oparcie.
- Hyung - zaczął nagle młodszy. Poprawił swoją kurtkę, wsunął dłonie do kieszeni, a potem zerknął na starszego, by zwrócić na siebie chociaż małą część jego uwagi. Gdy uzyskał atencję, kontynuował - co sądzisz o Jungkooku?
Hoseok zmarszczył brwi, jakby nie widział żadnego powodu, dla którego Jimin zadał mu to pytanie.
- O Jungkooku? Hmm… - Zamyślił się chwilę. - Wydawał się trochę dziwny, ale nie jakiś niebezpieczny czy coś. Tae mówił, że długo się przyjaźnią, więc jakiś ułomny też chyba nie jest. Mówił też, że jego starzy są nieźle dziani. Ciężko mi cokolwiek o nim powiedzieć, siedziałeś z nim więcej czasu niż ja. Czemu pytasz?
- Tak tylko. Trochę z nim wczoraj rozmawiałem. Bardzo mi pomógł, tak swoją drogą.
- Yoongi już może być zazdrosny? - Hoseok poruszał zabawnie brwiami i szturchnął zadziornie młodszego łokciem.
- Nic mi nawet o nim nie mów. Mam z nim porozmawiać jak tylko wrócę do domu. Szczerze mówiąc trochę się tego boję. Nie chcesz może wpaść teraz do nas?
- Umówiłem się z siostrą na videochat, a potem obiecałem pomóc Namjoonowi. Przepraszam. Mam nadzieję, że wszystko rozwiążecie. Jesteście zbyt fajną parą, żeby to wszystko tak zniszczyć przez jakieś głupie nieporozumienia.
- Ja też mam taką nadzieję…

~*~

Jimin przekręcił klucz w zamku i wszedł do środka. Całe szczęście, że Yoongi miał dodatkowy pęczek kluczy, który mógł pożyczyć. Jak zwykle zdjął w przedpokoju buty, które równo ułożył przy reszcie obuwia w odpowiednim miejscu.
W domu było jak zwykle cicho. Jimin kochał to miejsce. Kochał panującą w nim harmonię, a błogi spokój zawsze koił jego zmęczony umysł. Czuł się tutaj bezpiecznie, jakby budowane przez niego i Yoongiego domowe ognisko było najlepszą barierą przed stresem, złym światem oraz wszystkim tym, co drażniło ich obu.
Ostatnio jednak to wszystko słabło, a wraz ze zburzeniem ich szklanego, uczuciowego domku, zniknęło. Pozostały jedynie pomieszczenia, meble i inne przedmioty, niewypełnione żadną miłością czy ciepłem. Wraz z ochłodzeniem relacji Jimina z Yoongim, ogień ich domowego ogniska zmalał. Był już prawie wypalony i potrzebował zupełnie nowej rozpałki, iskierki oraz materiału, by na nowo zapłonąć oraz ocieplić dom.
Jiminowi wszystko wydawało się takie samo, a mimo to inne. Przywoływało miłe wspomnienia, jednak Park na sam obraz tamtych wydarzeń posmutniał. Tak, jakby dotarło do niego, że to jedynie puste, nic nieznaczące obrazy przeszłości.
Lustro w przedpokoju przywoływało chłodne wspomnienie obejmującego go przed nim Yoongiego, kiedy szykowali się na kolację z rodzicami młodszego.
Dwa zawieszone na ścianie w salonie czarno-białe zdjęcia Yoongiego oraz Jimina, zrobione podczas wakacji rok temu, ukrywały uszkodzenie, którego dokonał młodszy, kiedy w trakcie kłótni w złości rzucił ulubionym kubkiem starszego.
Miękka, biała, skórzana sofa z czarnymi poduszkami niejednokrotnie okazała się najwygodniejszym miejscem do uprawiania namiętnego seksu, kiedy po zazwyczaj długich i drażniących grach wstępnych nie potrafili wspiąć się po schodach.
Wzrok Parka powędrował w końcu na ogromne, czarne pianino, stojące przy podłużnym oknie z widokiem na podwórkowy basen i mały ogródek. Uśmiechnął się pod nosem, widząc obraz tego, jak obudził się pewnej nocy. Zszedł wtedy na dół i ujrzał Yoongiego, który przygrywał jego ulubioną melodię, tak naprawdę nie widząc w ciemności klawiszy. Znał ten utwór na pamięć.
Dla Jimina była to wyjątkowa chwila, bo czuł, że miłość Yoongiego będzie trwać wiecznie.
Niestety były to wszystko wspomnienia. Chłodne wspomnienia pustego lustra, zdjęć pozbawionych obrazu, najzwyklejszej w świecie sofy i rozstrojonego pianina.
Teraz nic nie miało treści. Brakowało tego płomienia, który na nowo sprawiłby, że zwykły mebel będzie czymś więcej.
Park z ogromnym, ale przy tym dziwnym uczuciem pustki opuścił salon i skierował się na schody, po których w oka mgnieniu wspiął się na górę. Pokonał całą długość korytarza, by dotrzeć do ostatnich, brązowych drzwi. Cicho zapukał, jednak nie słysząc żadnej odpowiedzi, zajrzał do środka.
Niespecjalnie zdziwił go widok Yoongiego, który zasnął nad klawiaturą komputera przy włączonym programie do montowania muzyki. Chociaż nie ukrywał, że zdecydowanie wolałby, aby był obudzony. W końcu sam chciał z nim porozmawiać.
Wszedł do pomieszczenia i od razu sięgnął po miękki, biały koc leżący na fotelu po przeciwnej stronie biurka. Okrył nim plecy starszego i poprawił go tak, aby dokładnie otulał każdy fragment tułowia. Odsunął spod palców Yoongiego myszkę. Przy jej pomocy zapisał też obecny projekt w komputerze, po czym wyłączył ekran. Spojrzał na twarz ukochanego.
Podpierał policzek na wyciągniętej ręce, jego różowiutkie usta były delikatnie rozchylone, a szare, nieco poszarpane włosy nachodziły na przymknięte powieki.
Park nie mógł się powstrzymać przed delikatnym pogładzeniem policzka oraz złożeniu motylego pocałunku na skroni starszego.
- Kocham cię, Yoongi. Wciąż - wyszeptał ledwo słyszalnie, badając wzrokiem każdy fragment twarzy śpiącego Mina. Zatrzymał się na dłuższy moment, jakby liczył na jakikolwiek grymas starszego, którym odpowiedziałby na jego wyznanie. Cokolwiek. Nie dostał jednak nic. Nawet głupiego mlaśnięcia.
Straciwszy nadzieję wycofał się z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Sam tak na dobrą sprawę nie rozumiał nagłej reakcji swojego ciała, kiedy ciężkie, duże łzy zebrały się w jego oczach.
Przytknął do ust dłoń, by nie pozwolić żałosnemu kwileniu oraz łkaniu roznieść się echem po pustym, samotnym mieszkaniu. Oparł się plecami o drzwi, by już po chwili osunąć po nich i usiąść na zimnych, jasnych płytkach.
Dlaczego miłość do Yoongiego musiała go tak boleć?

~*~

Jimin stał w kuchni przy blacie i z ogromnym skupieniem kroił żółtą paprykę w cienkie paski. Nie był najlepszy w gotowaniu, jednak potrafił przygotować proste potrawy.
Chciał zrobić ulubione chap chae Yoongiego. Było to jedyne danie, którego upichcenie opanował niemalże do perfekcji. Był pewny, że mógł wykonać je z zamkniętymi oczami.
Nie miało znaczenia, iż średnio za nim przepadał. Ważne była inna rzecz - Yoongi uwielbiał Jiminowe chap chae.
Park skrupulatnie i ostrożnie kroił kolejny pasek papryki. Nie przerwał tej czynności nawet, kiedy do kuchni wszedł rozespany Min.
Młodszy gdzieś w środku liczył na jakieś słowo. Chociaż to najcichsze. Nadzieję na to, że Yoongi podejdzie do niego od tyłu, przytuli się najmocniej jak tylko potrafi, ucałuje kark i szepnie jakieś pobudzające, nakręcające ale przy tym urocze słowo do ucha dokładnie tak, jak robił to jakiś czas temu, stracił już dawno temu.
Nie liczył na nic więcej. Tylko na jakieś głupie słowo. Na jakieś głupie westchnięcie…
Min jednak tylko podszedł do lodówki i wyjął z niej kartonik pomarańczowego soku. Odkręcił korek po czym upił spory łyk słodkiego napoju.
- Jimin… - Na brzmienie swojego imienia, Park od razu odwrócił się twarzą do szarowłosego. - Jak było?
- Och? - mruknął pytająco młodszy, nie mogąc zrozumieć o co pyta go ukochany. Przerwał krojenie papryki, ani na moment nie odrywając oczu od niewzruszonego Mina, który w tym momencie oparł się tyłem o blat po przeciwnej stronie i założył ręce na pierś.
- Na próbie - pośpieszył z wyjaśnieniem.
- Aaa. W porządku. A nawet lepiej. Wszystko wygląda naprawdę profesjonalnie. Hoseok pokazał mi jak to wszystko działa i jeśli uda mu się porozmawiać jutro z szefem, to być może już w następnym tygodniu zacznę pracę.
- Jesteś pewny tej decyzji? - Ton Mina był taki chłodny oraz sceptyczny, że Park momentalnie odwrócił wzrok od Yoongiego i spojrzał na swoje ręce, mimowolnie zaciskające się w piąstki.
- Dlaczego tak bardzo nie chcesz, żebym przyjął tę pracę? - zapytał zawiedzionym głosem.
- Mówiłem ci już - showbiznes to chyba najbrudniejszy kąt tego świata. Teatr jest o wiele lepszym, spokojniejszym i bezpieczniejszym miejscem dla ciebie.
- A skąd ty kurwa możesz wiedzieć, co jest dla mnie lepsze?! - Jimin odwrócił się gwałtownie całym ciałem, by stać twarzą do Yoongiego. Pierwszy raz odkąd tylko na szklanej ścianie pojawiła się rysa, podniósł na niego głos. Nie potrafił na niego krzyczeć. Nie potrafił, bał się tego. Z drugiej jednak strony odczuł coś wyjątkowo oczyszczającego w głośnym i dosadnym wypowiedzeniu tego, co ciążyło mu na sercu.
Mina natomiast nieco zszokowało zachowanie młodszego. Za Chiny Ludowe nie spodziewał się takiego wybuchu swojego partnera, chociaż podskórnie chyba czuł, że do tego dojdzie. Mało tego. Sam go do tego doprowadził, sprowokował i w tym momencie poczuł się winny, że nie potrafią już normalnie rozmawiać.
- Jimin, ja po prostu chcę…
- Chcesz mnie ograniczyć? Stłamsić? Zniszczyć? - Jimin prychnął lekceważąco, jednak po chwili przygryzł delikatnie dolną wargę, czym próbował stłumić smutek, żal i zdenerwowanie w jednym.
- Co? Nie przesadzaj. I ja i ty doskonale wiemy, że praca w takiej wytwórni to po pierwsze ciężka, wyczerpująca praca, która wymaga poświęcenia i zdrowia. Jimin, ty tego zdrowia nie masz na tyle, żeby od rana do wieczora harować jak wół. Pamiętasz ile razy Hoseok mdlał nam na rękach z przemęczenia i jak długo musiał walczyć z wytwórnią o ludzkie warunki pracy?
- Od kiedy ty taki troskliwy jesteś, co?
- Od zawsze, tylko ty tego gówniarzu nie widzisz! Kurwa, Jimin, jesteś moim chłopakiem. Czy nie potrafisz zrozumieć, że martwię się o ciebie i najzwyczajniej w świecie chcę uchronić przed tym pierdolonym wyścigiem szczurów?!
- A sam mu przodujesz!
- Po to, żebyś ty nie musiał! Ktoś musi zarabiać dobre pieniądze na twoje zachcianki!
Jimin zmierzwił trzęsącą się ze zdenerwowania dłonią czarne włosy. Uśmiechnął się kpiąco. Ze wzrokiem pełnym pewności oraz waleczności spojrzał w te czarne jak noc, głębokie niczym studnia oczy Mina.
- Wiesz co, Yoon? Nie potrafię pojąć tego, jak ktoś, kto jeszcze rok temu pchał mnie do spełniania marzeń, teraz sam każe zrobić cztery razy więcej kroków w tył. Dasz mi żyć swoim życiem? Czy pójdziesz w ślady swojego ojca i będziesz zamykał mnie w łazience?
Park Jimin już wiedział, że powiedział coś, czego nie powinien.
Min Yoongi natomiast pozwolił, by pierwszy raz emocje wzięły nad nim górę.
Brunet przez dłuższą chwilę wpatrywał się w ciemne kafelki wciąż nie mogąc uwierzyć w to, co się przed sekundą stało. Miał ochotę płakać. Z bólu wszelkiego rodzaju. Psychicznego i tego fizycznego, który zadał mu starszy mocnym, siarczystym uderzeniem w policzek.
Niewielkie morze łez zebrało się pod lewą powieką, kiedy na policzku po tej samej stronie poczuł nieprzyjemne szczypanie oraz cholernie mocne pieczenie, a w ustach pojawił się dziwny, słodki posmak krwi.
Nie było dla niego nic bardziej upokarzającego niż to, że jego mężczyzna podniósł na niego rękę.
Gdy zebrał się na odwagę, uniósł zeszklone oczy na zszokowanego swoim ruchem, przerażonego oraz zdenerwowanego Mina.
- Jiminie, ja…
I chociaż Yoongi chciał przeprosić, nie miał ku temu okazji. Trzęsący się z emocji, rozdrażniony, smutny i zły jednocześnie Jimin wybiegł z kuchni, rzucając na pożegnanie jedynie cichutkie:
- Nienawidzę cię, Yoongi.

poniedziałek, 15 maja 2017

Stalk•er || •5


~*~

Jeon ugościł Parka jak najlepiej tylko potrafił. Na początku zrobił mu ciepłą herbatę. Naturalnie zieloną ze skórką pomarańczową, zalaną wodą o temperaturze 80-ciu stopni Celsjusza, osłodzoną płaską łyżeczką miodu z najbliższej pasieki. Oczywiście napój podał mu w kubku o jego ulubionym kolorze - jasnoniebieskim.
- Mam wrażenie, że znasz mnie lepiej niż ja sam - powiedział roześmiany Park, jak tylko dostał swoją herbatę.
Jeon na jego słowa jedynie się uśmiechnął. Kąciki jego ust jednak uniosły się w taki sposób, że Jimina aż przeszły ciarki.
Był to nieco blady, bezuczuciowy uśmiech, w którym starszy dostrzegł nutkę czegoś dziwnego. Czegoś, czego nigdy nie widział w uśmiechu zwykłego człowieka.
Jungkook chcąc zmienić temat, skierował go na przyziemne sprawy. Spytał Parka, co robi jutro, o której musi być w umówionym miejscu.
Jimin udzielił dość szczegółowej odpowiedzi. W tym momencie, w głowie Jeona zaczął układać się plan dnia.
Spędzili kilkanaście minut na niezobowiązującej rozmowie, po której Jungkook udostępnił Parkowi łazienkę. Zanim jednak czarnowłosy zniknął za drzwiami, młodszy podał mu swoją ulubioną, białą koszulkę z napisem “wasted” na czerwonym tle, luźne spodenki oraz świeży ręcznik.
Jimin grzecznie chciał odmówić przyjęcia jego ubrań, jednak Jungkook był nieugięty. Odebrał to oczywiście jako przyjacielski gest, więc po dłuższej chwili się zgodził.
Podczas gdy tancerz odświeżał się w łazience, Jeon rozłożył kanapę i przygotował ją do spania. Szybko zajrzał też do swojej sypialni, gdzie odsłonił żaluzje, a potem ustawił je, by wpadające zza okna światło padało tak, by spokojnie ukoiło Jimina do snu, ale przy tym nie przyciemniały całego pokoju.
Ubił dobrze poduszki, położył na brzegu łóżka złożony w kostkę kocyk, by Park okrył się nim w razie, gdyby było mu zimno. Szczególnie, że zostawił otwarte okno. Potrzebował tego, aby Jimin przyzwyczaił się do niewielkiego hałasu podczas snu.
- Jungkook?
Na wołanie niemal wybiegł z pokoju. Od razu spojrzał na Jimina, który zamykał drzwi do łazienki. Do młodszego dotarł zapach jego własnego żelu pod prysznic i szamponu, jednak gdy ta woń biła od Jimina, wszystko pachniało jakoś inaczej. Lepiej.
Jungkook przez chwilę przyglądał się nieco zdezorientowanemu tancerzowi. Wyglądał wspaniale w ubraniach do spania, bosy, z odsłoniętym obojczykiem, wilgotnymi włosami, które żyły własnym życiem. Chłopakowi od razu zrobiło się gorąco. Chciał zachować ten piękny widok jak najdłużej w swojej pamięci.
- Przygotowałem ci spanie - powiedział w końcu, wskazując dłonią drzwi do swojej sypialni. Park obdarzył szatyna dziękczynnym uśmiechem.
- Dziękuję ci bardzo. Nie wiem, jak się odwdzięczę.
- W porządku, hyung. To dla mnie przyjemność. Mam tylko nadzieję, że będziesz dobrze spał.
Jungkook odsunął się, by pozwolić starszemu przejść. Gdy Jimin mijał Kooka, posłał mu kolejny tego dnia uśmiech, który młodszy niezwłocznie odwzajemnił.
- Dobrej nocy.

[...]

Jungkook robił wszystko, żeby nie zasnąć. Leżał na kanapie, czytając w internecie artykuł o krumpingu. Sam dokładnie nie wiedział, dlaczego czytał o tej odmianie tańca, ale była to jedyna rzecz, która trzymała go w obudzeniu. Minęła już godzina, odkąd Park poszedł spać. Powinien być teraz w stanie głębokiego snu, z którego byle szmer go nie obudzi.
Jeon jednak poczekał jeszcze chwilę, zanim po cichu podniósł się z miejsca. Od razu wziął lustrzankę i ustawił tryb liveview, który nieco wyciszy dźwięk robionego zdjęcia.
Na palcach podszedł pod drzwi sypialni. Nacisnął klamkę przyciągając drzwi do siebie, by przypadkiem ich nie popchnąć i nie wywołać niepotrzebnego hałasu. Powoli przez nie zajrzał.
- Hyung? Śpisz? - spytał bardzo cichutko, by upewnić się co do tego, że Park śpi bardzo głęboko. Gdy nie usłyszał żadnej odpowiedzi, nieco pewniej wszedł do sypialni. Na palcach, po cichu. Stanął bliżej łóżka, po czym przysunął aparat do twarzy. Spojrzał przez wizjer. Przesunął się bliżej padającego przez okno światła, które idealnie oświetlało śpiącego Jimina.
Jeon miał ogromne szczęście, że poza białym światłem latarni, do pokoju wpadał też blask księżyca. Odbijał się on po granatowej pościeli, rzucając na łóżku niebieską poświatę.
Jungkook stanął nad Jiminem i ustawił się tak, by złapać odpowiadający mu kadr. Nacisnął przycisk i już po chwili charakterystyczny dźwięk całego mechanizmu robienia zdjęcia rozbrzmiał po pomieszczeniu.
Jeon od razu odsunął od siebie lustrzankę. Park jednak się nie ruszał. Wciąż spał jak zabity.
Jego miarowy, spokojny oddech unosił co chwilę klatkę piersiową.
Chłopak bez chwili zawahania ponownie spojrzał przez wizjer i zrobił kolejne zdjęcia, tym razem z różnych miejsc w pokoju.
Stał praktycznie nad łóżkiem, kiedy Park głośno odetchnął i przewrócił się na bok, podkładając złączone dłonie po policzek.
Jungkook od razu zrobił kilka zdjęć. Naprawdę dobrych. Chociaż Jimin spał, na fotografiach wychodził tak, jakby nie odpoczywał, a profesjonalnie pozował do zdjęć.
Dla młodszego, tancerz wyglądał w tamtym momencie naprawdę zjawiskowo. Szczególnie, kiedy delikatnie rozchylił swoje pełne, różowiutkie wargi.
Jungkookowi aż serce zabiło szybciej. Odsunął od twarzy lustrzankę, by móc bezpośrednio doświadczyć tego piękna. Ostrożnie uklęknął przy łóżku. Patrzył na twarz Jimina, z każdą sekundą zmniejszając między nimi dystans. Wstrzymał powietrze w płucach, kiedy był na tyle blisko, że czuł ciepły oddech starszego na swoich wargach. Chwilę pozostał w tej pozycji, rozkoszując się choć taką bliskością.
Jungkook naprawdę chciał pokonać te ostatnie milimetry.
Jego duże oczy dokładnie badały każdy, nawet najmniejszy element twarz Jimina. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy dostrzegł bardzo malutką, płytką, niemal niewidoczną bliznę pod łukiem lewej brwi. Nigdy wcześniej jej nie dostrzegł. Pewnie dlatego, że dopiero teraz był tak blisko. Tak cholernie blisko!
Park delikatnie poruszył głową, przez co ciemne kosmyki opadły na jego czoło, przykrywając końcówkami bliznę.
Młodszy odsunął się na ostrożną odległość, by nie uderzyć długim obiektywem bruneta. Szybko zrobił ostatnie zdjęcie i po cichu opuścił pokój. Z uśmiechem położył się na kanapie, po czym przycisnął lustrzankę do swojej piersi. Pierwszy raz był tak blisko Parka Jimina.
Jego Parka Jimina!

~*~

Jimin otworzył powoli oczy. Nad sobą widział jedynie śnieżnobiały sufit, który wydawał mu się całkowicie nieznajomy. Zmarszczył brwi i gwałtownie podniósł się do pozycji siedzącej. Dopiero po chwili przypomniał sobie wydarzenia, jakie miały miejsce kilka godzin temu.
Przeczesał dłonią ciemne włosy i ostrożnie wstał z łóżka. Szybko pościelił po sobie, by pozostawić posłanie w takim stanie, w jakim je zastał i po cichu wyjrzał z pokoju.
- Dzień dobry, hyung. Dobrze spałeś? Zaraz zrobię śniadanie.
Park był nieco zdziwiony tym, że Jeon już nie spał. Szczególnie, że słyszał, iż dość długo po jego położeniu się do łóżka, jeszcze kręcił po mieszkaniu.
- Tak, dziękuję. Nie kłopocz się śniadaniem. Zaraz i tak muszę wyjść. Hoseok raczej nie będzie zadowolony, jeśli spóźnię się na spotkanie. - Park uśmiechnął się blado i przeszedł do salonu.
- Ale to żaden problem. Zdążę coś przygotować, kiedy będziesz się przebierał. Pozwoliłem sobie złożyć inaczej twoją koszulkę, jak byłem w łazience. Gdyby leżała dłużej tak, jak ją zostawiłeś, nieźle by się wymięła.
Starszy poczuł, jak na słowa Jungkooka zaczyna się rumienić z lekkiego zawstydzenia. Nie dlatego, że dotykał jego rzeczy. Ale dlatego, że pomyślał nawet o takiej błahostce. Jungkook coraz bardziej wydawał mu się kimś, kto mógłby zająć miejsce Yoongiego. Nie powinien tak myśleć. Nie powinien tak do jasnej cholery myśleć!
- N-nie mam nic przeciwko. Dziękuję. Ale śniadania naprawdę nie musisz szykować. Powinienem już tak właściwie wychodzić. Więc jeśli mogę…
Park wskazał palcem drzwi do łazienki, na co Jungkook kiwnął zgodnie głową. Po pozwoleniu starszy zniknął w pomieszczeniu. Spokojnie ubrał swoje rzeczy, umył twarz i gdy ponownie pojawił się w salonie, młodszy stał z piankowym kubkiem z plastikowym wieczkiem oraz małą, papierową torebką z wciąż ciepłym bungeoppang.
- Skoro ci się tak śpieszy, to weź chociaż jedzenie na drogę.
Jungkook wyciągnął przed siebie obie dłonie ze śniadaniem, po które specjalnie zszedł do sklepu naprzeciwko apartamentowca.
Jimin uśmiechnął się. Wziął od młodszego papierową torebkę i kawę, niechcący dotykając jego miękkiej dłoni. Jungkook poczuł jak ciepły, przyjemny prąd rozchodzi się po jego ciele poczynając od muśniętych dotykiem Jimina palców.
Park natomiast nieco speszony spuścił głowę, odbierając od młodszego swoje śniadanie. Skóra Jeona wydawała mu się taka miękka i delikatna...
- Dziękuję za pożyczenie ubrań. Za nocleg, za śniadanie… Naprawdę nie wiem, jak ci się odwdzięczę.
- Hyung, nie musisz się odwdzięczać. Lepiej mi z myślą, że nie spędziłeś nocy w motelu.
Park naprawdę się spieszył. Z wielką chęcią spędziłaby jeszcze chwilę z Jungkookiem, jednak nie mógł sobie na to pozwolić. Szybko ubrał buty i kurtkę. Z papierową torebką oraz kawą wyszedł z apartamentu Jungkooka, żegnając się z nim uśmiechem i wesołym “Do zobaczenia!”, które w głowie Jeona rozbrzmiewało przez kilka kolejnych minut po wyjściu Jimina.
Do zobaczenia.
Tak, Jeon był pewny, że spotkają się znowu.
Dwudziestolatek stał przez chwilę w miejscu, obserwując nieruchome drzwi. Dopiero po chwili przeszedł do łazienki. Stanął chwilę przy lustrze i popatrzył na swoje odbicie. Przetarł dłońmi zmęczoną twarz, po czym spojrzał na marmurowy blat, na którym leżała złożona koszulka i spodenki. Jungkook bez wahania złapał ubrania. Rozłożył białą koszulkę by móc jej się przyjrzeć.
Miał wrażenie, jakby była teraz najcenniejszą rzeczą, jaką w domu posiadał. Już po chwili przyłożył t-shirt do swojej twarzy. Zaciągnął się jej zapachem. Zapachem Parka Jimina.
Uśmiechnął się szeroko sam do siebie, ciągle napawając się męską wonią.
Minęła dłuższa chwila, zanim Jeon odsunął koszulkę, po czym razem ze spodenkami powiesił obok ręcznika.
Jego piżama w końcu miała taki zapach, którego pragnął. Chciał wdychać tę woń jak najdłużej tylko mógł. Zasypiać z nią i budzić się.

~*~

Park nie był szczególnie zdziwiony, kiedy wbrew obietnicom Yoongiego, nie widział swoich walizek przed drzwiami. Westchnął głośno, spoglądając na wejście do domu. Sięgnął do kieszeni swojej kurtki w poszukiwaniu klucza.
- Cholera - mruknął, kiedy nie wyczuł metalowego przedmiotu.
Od razu nacisnął dzwonek. Przy akompaniamencie tupania nogą czekał, aż Yoongi albo odbierze domofon, albo najzwyczajniej w świecie otworzy mu drzwi.
Szybciej jednak doczekał się tego pierwszego rozwiązania. No tak. Yoongi był przecież zbyt leniwy.
- Tak?
- Yoongi, to ja. Otwórz mi drzwi.
Minęła może minuta, kiedy Park został wpuszczony do środka. Otulony biały kocem Min nie zwrócił na niego szczególnej. Po prostu odszedł i wycofał się do swojego gabinetu, jak tylko jego partner wszedł do środka. Jimin w pośpiechu zdjął buty, kurtkę, po czym przeszedł do garderoby, by przebrać się w czyste ubrania. Szybko założył świeżą bieliznę i ciemne jeansy. Sięgnął po pierwszy, lepszy sweter. Nie zwrócił nawet uwagi czy był on jego, czy Yoongiego. W końcu, jego ubrania były też ubraniami Mina. Przełożył szary golf przez głowę i zerknął w zawieszone lustro, przed którym poprawił kołnierz oraz przeczesał czarne włosy.
- Jiminie, możesz na sekundkę przyjść?
- Przepraszam, hyung. Śpieszę się trochę…
- Przyjdź tutaj.
Jimin jęknął przeciągle. Wziął z półki ulubione, czarne półbuty, po czym trzymając je w dłoniach przeszedł do pokoju, z którego Min go wołał.
Bez słowa usiadł na skórzanej sofie i zaczął ubierać buty. Yoongi zdjął z uszu duże słuchawki. Zatrzymał w programie skomponowaną muzykę. Obrócił się na krześle, twarzą do czarnowłosego.
- Czego chcesz? - rzucił młodszy, zawiązując cienkie, czarne sznurówki lewego buta.
- Dlaczego nie wróciłeś na noc do domu?
Park prychnął lekceważąco. Uniósł wzrok na starszego, opierając łokcie na kolanach.
Pytanie wydało mu się wręcz głupie.
- Pytasz poważnie? - Ciemnowłosy uniósł brew do góry.
Poczuł w sobie jakąś dziwną odwagę, by spojrzeć Minowi w oczy. Może po prostu przyzwyczaił się do kłótni z nim?
Tak przecież nie powinno być…
- Sam zaoferowałeś się, że wystawisz moje rzeczy przed drzwi. Nie wróciłem, bo nie chciałem ci powiedzieć czegoś, czego bym później żałował.
Jimin ponownie pochylił się, by nieco podwinąć nogawki spodni.
- To gdzie spałeś?
Tancerz miał wrażenie, jakby ślina stanęła mu w gardle. Dopiero po chwili, z niemałym trudem ją przełknął. Wiedział, że Yoongi nie będzie zadowolony z odpowiedzi. Sam zresztą by nie był, gdyby Min powiedział: “spałem u chłopaka, którego poznałem w klubie kilka godzin temu. Ale nie martw się, do niczego nie doszło”. Najprościej byłoby skłamać. Jimin jednak nie chciał go okłamywać. Mieli przecież wystarczająco dużo innych problemów.
- U znajomego - powiedział wymijająco. - Możemy porozmawiać później? Hyung, naprawdę mi się śpieszy.
- A gdzie idziesz?
- Miałem iść na próbę do Hoseoka. Chciał, żebym zobaczył jak to wszystko wygląda i podpatrzył w jakim stylu są kreowane układy.
Yoongi kliknął językiem. Poprawił miękki koc, zsuwający się z jego ramienia, po czym przetarł rękami twarz.
- Tylko wróć potem od razu do domu, dobrze? Musimy poważnie porozmawiać.
Park spiął się na ostatnie słowa. Spokojny, opanowany ton Mina zdecydowanie wprowadził niepokój, który ogarnął umysł młodszego. Gdy Yoongi to mówił, sytuacja naprawdę była poważna.
Tancerz wiedział, że rozmowa o ich burzącym się domku kiedyś nadejdzie. Bał się jej. Bał się tego, jak ona się zakończy.
- Dobrze - szepnął w końcu.
Zacisnął wargi w wąską linię, po czym szybko podniósł się z miejsca. Spojrzał Minowi w oczy i uśmiechnął się blado. Starszy miał beznamiętny wyraz twarzy. Jimin starał się cokolwiek odczytać z jego oczu, jednak nie potrafił. Nie było w nich nic, co zdradzałoby, jak się czuje. Park miał wrażenie, jakby pierwszy raz widział jedynie puste ciało, pozbawione duszy. Nie widział go takiego nigdy wcześniej. Coś musiało się stać.
Może Yoongi był nim już zmęczony? Albo już nie kochał go tak jak kiedyś? To by w sumie tłumaczyło, dlaczego ich szklany dom się pokruszył.
Jimin wysunął rękę i pogładził nią szare, nieco zniszczone, ale przy tym miękkie włosy Mina. Wsunął palce między kosmyki, przeczesując je oraz dostarczając przy tym ukochanemu tej małej przyjemności, którą uwielbiał.
Był nieco zaskoczony, kiedy Yoongi odsunął się na krzesełku i niewzruszony wrócił do komputera.
- Idź już. Nie spóźnij się, bo poleci głowa Hoseoka.

Dotarcie do studia zajęło Jiminowi około 20-stu minut. W dobrym sprince, z prędkością, której sam Usain Bolt mógłby pozazdrościć.
Ostatecznie pojawił się na sali o równym co do sekundy czasie. Pot lał się z jego czoła, jednak szybko starł go rękawkiem lekkiego golfa.
- Przepraszam, nie wiesz może, czy Hoseok już jest? - spytał jednego z trainee, którego zaczepił przy drzwiach. Chłopak tylko pokręcił przecząco głową.
Jimin momentalnie poczerwieniał ze złości. Biegł na pełnej szybkości przez pół miasta tylko po to, żeby się nie spóźnić, podczas gdy ten głąb Hoseok tak to zlekceważył?!
Park drżącymi ze złości dłońmi wyciągnął z kieszeni telefon. Od razu przyłożył urządzenie do ucha, wcześniej wybierając numer choreografa.
- Jiminie, wyluzuj. Zaraz będę - usłyszał w słuchawce zamiast jakiegokolwiek “cześć” czy “halo?”
- Jakie wyluzuj?! Czemu cię nie ma? Coś ty robił przez całą noc, że się teraz spóźniasz?!
Do Parka dotarł ten cichy pomruk pomieszany z pewnym siebie parsknięciem.
- Opowiem ci jak się spotkamy. Och, jest co opowiadać!
- D-dobra, hyung. Po prostu się streszczaj.
Park przewrócił oczami, po czym odsunął od głowy telefon.
- Co za dureń - pomyślał, ciężko przy tym wzdychając.

~*~

Jungkook z ogromnym skupieniem zapisywał kolejną, ważną informację, którą powinien przyswoić po wyczerpującym i niesamowicie długim wykładzie. Cieszył się, że była to już ostatnia tego dnia godzina tych męczarni.
Po wypuszczeniu Jimina z domu poczuł się… lżej. Jakby chociaż na chwilę mógł oderwać myśli od Parka i skupić się na sobie. To jednak nie trwało długo. Dokładnie o 14 jego telefon zawibrował, a na ekranie pojawiło się powiadomienie o zdjęciu, na którym Jimin został oznaczony.


♥ Rap_Monster, byunHae754 i 4328 innych
Your_Hope_JHope No witam, Jiminie! #work #dance #workmate #friends #handsome
Zobacz wszystkie komentarze: 397

Jungkook chwilę przyglądał się zdjęciu. Dopiero po minucie zjechał na komentarze, których w tym krótkim czasie zdążyło się trochę pojawić.
Wśród nich jednak odnalazł jeden, od Taehyunga, wraz z odpowiedzią.

HotGlitterTea Oddaj mi moją koszulkę ;___;
Your_Hope_JHope @HotGlitterTea To sam ją sobie weź <3

Dwudziestolatek zmrużył znacząco oczy. Nie rozmawiał z Tae od kiedy tylko rozeszli się w klubie, ale czuł, że musi to zrobić. Nawet on widział jakąś dziwną chemię między nim, a Hoseokiem. Musiał wiedzieć wszystko. Przecież Hoseok jest przyjacielem Jimina.
Jego Jimina.

Rozmowa Kukers z SuperwspaniałyprzystojnyTae

Kukers Tae, spotkajmy się o 16 w Pink Flowers.

SuperwspaniałyprzystojnyTae Skarbie, muszę uczyć się tekstu do roli, nie mogę...

Kukers Stawiam karmelową latte, kawałek ciasta czekoladowo-wiśniowego i pozaznaczam Ci scenariusz na kolorowo.

SuperwspaniałyprzystojnyTae Do zobaczenia o 16 w Pink Flowers :)

Kukers Interesy z tobą to czysta przyjemność <3

Kukers A tak swoją drogą…

SuperwspaniałyprzystojnyTae ?

Kukers Zmień te nazwy, błagam ;-;

SuperwspanałyprzystojnyTae …

SuperwspaniałyprzystojnyTae zmienił swoją nazwę użytkownika na cutae

cutae zmienił Twoją nazwę użytkownika na cutecake

cutecake wtf Tae…

cutae zmienił Twoją nazwę użytkownika na KookieOppa

KookieOppa -_- Nie wplątuj mnie w swoje oppa fetysze.

cutae zmienił Twoją nazwę użytkownika na badbunny

badbunny kurde, hyung, zdecyduj się!

cutae to badbunny?

badbunny nie mogę być po prostu Jungkook?

cutae nie

badbunny …

cutae :*



a/n: witam i mam nadzieję, że nikt mnie nie zabije za brak odpowiedzi pod komentarzami :') Ostatnio moja komentatorska wena poszła w krzaki.
Ale dziękuję z całego serduszka i tak, obiecuję poprawę!
Nie mogę czytać swoich rozdziałów, bo każdy kolejny wydaje mi się gorszy ;-;
W ogóle pisałam to oglądając "Iron mana" soł... xD
Anyway, dziękuję za przeczytanie <3
Gosh, jak patrzę na kolejny rozdział, to kraja mi się serduszko ;-; Czy to spojler? ups...

poniedziałek, 1 maja 2017

Stalk•er || •3

 
~*~

Jungkook nie miał najmniejszej ochoty wychodzić na parkiet. Zdecydowanie wolał oglądać Jimina, kiedy to on wyginał na nim swoje ciało. Robił to tak doskonale, wspaniale, majestatycznie, seksownie, że gdyby płacili za każdą wizję, jak go podczas tego tańca rozebrać, to Jeon Jungkook w kilka sekund stałby się pieprzonym miliarderem.
Gdyby nie uciążliwy Taehyung, pewnie nie zgodziłby się wyjść na parkiet. Do tego jeszcze Jin… Najstarszy był ostatnią osobą, którą Jungkook mógłby posądzić o wybicie do tańca. Ale po tym, jak został zaciągnięty przez mocno wstawioną Soehyun, nie miał wyjścia.
Jeon oczywiście nie miał problemu z tańczeniem. O dziwo szło mu to nawet całkiem dobrze, co nie umknęło uwadze samego Junga Hoseoka. Nie zorientował się nawet, kiedy przyjaciel Jimina tanecznym krokiem podszedł do ich małej grupki. Wcisnął się między Taehyunga i Jungkooka, ciągle podrygując w rytm muzyki.
- Cześć! - przywitał się, krzycząc to słowo na tyle głośno, by cała czwórka mogła usłyszeć. - Potuptam chwilę z wami jeśli mogę. Moi znajomi już chyba opadli z sił - dodał, przy czym uśmiechnął się jak najszerzej tylko potrafił. Taehyungowi wydawało się, jakby nieznajomy obdarzał swoim słonecznym uśmiechem każdego z osobna.
Sam miał wrażenie, że wraz z tymi kilkoma sekundami, odkąd tylko stanął obok niego nieznajomy, napełniała go jakaś ciepła, pozytywna energia. Seokjin zresztą odczuł to samo, bo nawet nie zwrócił uwagi na to, kiedy uniósł delikatnie kąciki ust.
- Pewnie! Tańcz z nami! My mamy jeszcze siły! - krzyknął wesoło Tae, posyłając nieznajomemu wirusowi szczęścia swój prostokątny uśmiech.
- Tańczenie w klubie samemu, to żadna frajda! Tak w ogóle, to jestem Jung Hoseok!
- Kim Taehyung, Kim Seokjin hyung, Lee Soehyun noona, a tutaj nasz słodziutki Jung Jungkookie! - Tae od razu przyjął rolę przewodnika, który miał wprowadzić nową osobę w szeregi paczki.
Hoseok delikatnie się ukłonił w geście przywitania i podskoczył lekko, kiedy tylko zmienił się beat muzyki. Tae od razu wyłapał odpowiedni moment, by zrobić swoje ulubione “whip” i “nae nae”, na co Jung roześmiał się głośno. Ale po chwili dołączył się do młodszego. Mieli tak zsynchronizowane ruchy, że Jungkook zatrzymał się w miejscu i po prostu przyglądał się tej dwójce. Wyglądali, jakby znali się całe życie, a ich znajomość nie trwała nawet pięciu minut!
- Hoseok, ile masz lat? - spytała nagle Soehyun, która nieco chwiejnym krokiem przecisnęła się między Kooka, a nowo przybyłego chłopaka.
- 23! - odpowiedział, niezwłocznie cofając rękę, by przypadkiem nie uderzyć dziewczyny kolejnym “nae nae”.
- Haaa… Czyli nie jesteś moim oppą - burknęła nieco zła. - Dlaczego nie mogę znaleźć żadnego oppy?! - dodała zrozpaczona.
- Bo jesteś za stara! - Seokjin rozłożył bezradnie ręce.
- I kto to mówi?! Jesteśmy w tym samym wieku, Jin!
Dziewczyna skrzyżowała ręce na piersi, wydymując uroczo dolną wargę. Stanęła w miejscu, jednak nie potrafiła utrzymać pionowej pozycji.
- Idę szukać oppy - wymamrotała. Zrobiła jeden krok do tył, przez co potknęła się o Jungkooka. Chłopak na szczęście zdążył zareagować, zanim dziewczyna wylądowała na ziemi.
- To chyba nie najlepszy pomysł, noona. - Tae od razu podszedł do Soehyun, która w ramionach zaczerwienionego Jungkooka próbowała odzyskać choć resztę trzeźwego umysłu. Wybełkotała jedynie coś niezrozumiałego, co dla najmłodszego brzmiało jak przeprosiny. Albo prośba o podłączenie ładowarki. Nie był pewny.
- Usiądę z nią przy boksie - zaoferował Jeon, odsuwając od siebie na kilka centymetrów dziewczynę.
- Chyba będzie lepiej, jeśli od razu odeślemy ją do domu.
Jungkook kiwnął jedynie głową na słowa starszego. Zapewnił, że wszystkim się zajmie, na co ucieszony Taehyung wrócił do zabawy z Seokjinem i Hoseokiem, którzy na środku parkietu rozmawiali o czymś.
Dwudziestolatek przerzucił rękę dziewczyny przez swoje ramię. Nieco nieśmiało objął ją w pasie, a po chwili wyprowadził z klubu.
- Jungkoookie, mój mały Jungkoookie - mamrotała dziewczyna, a już po chwili rozpoczęła długą, przepraszającą za jej stan litanię.
Być może było to nieco niemiłe, niekulturalne i niekoleżeńskie, ale Jeon po prostu wsadził ją do taksówki, podał kierowcy adres po czym bez żadnego słowa czy opłacenia kursu wysłał ją do domu. Nawet nie obejrzał się za odjeżdżającym samochodem.
Wrócił za to do klubu z nowo nabytą energią.

~*~

Jimin usiadł przy boksie i od razu sięgnął po swoją szklankę z alkoholem. Odetchnął głośno. Nieco zmęczony ciągłym tańczeniem oparł głowę o tył kanapy. Przymknął na chwilę powieki jednak rozchylił je w momencie, w którym obok usiadł Namjoon.
- Widziałeś Hoseoka? - spytał, szturchawszy młodszego łokciem. Gdy jednak nie uzyskał żadnej odpowiedzi, nie wzbraniał się przed uderzeniem go delikatnie w brzuch.
- Ała! No tańczy tam, ślepy i głupi jesteś?! - warknął, jedną ręką łapiąc się za brzuch, a drugą wskazując na przyjaciela, który bawił się w towarzystwie nieznanych mu osób.
- Uważaj jak się do mnie zwracasz, kurduplu! - Namjoon pogroził Jiminowi palcem.
Park kliknął językiem i wydukał ciche przeprosiny. Nienawidził bycia najmłodszym w towarzystwie.
Namjoon rzadko zwracał uwagę na formalność, ale kiedy wypił chociaż odrobinkę alkoholu, zaczynał czuć się wyższy, stawał się wyniosły. Jimin oczywiście uwielbiał swojego hyunga i teraz było mu nawet głupio, że zwrócił się do niego w sposób bardzo niekulturalny.
- Hm - mruknął nagle Kim - tego blondyna to sam bym porwał w obroty - dodał, poruszając zabawnie brwiami.
- Nie wydaje mi się, żeby wolał chłopców - powiedział młodszy i upił łyk alkoholu ze szklanki.
- To dlaczego by tutaj przychodził?
- Nie wiem. Ale to wcale nie oznacza, że jest gejem.
Namjoon jedynie przeczesał palcami niebieskie włosy, po czym sięgnął po telefon znajdujący się na stoliku.
- Hyung, to mój! - warknął Jimin. Już wyciągnął rękę, by zabrać starszemu urządzenie, jednak Namjoon podniósł się z miejsca. Zerknął na wyświetlacz i odblokował telefon.
- Uuu, chyba ktoś ma cię na oku - powiedział, pokazując Jiminowi wiadomość od nieznanego numeru.
“Wyglądasz dzisiaj naprawdę dobrze! :)”
Park wziął od starszego telefon i bezzwłocznie schował go do kieszeni spodni.
- Ktoś ma. I co z tego? Szczerze mówiąc to liczyłem, że dostanę chociaż słowo od Yoongiego. - Jimin lekko się skrzywił.
- Widzę, że grubszy temat?
Jak Park pokiwał głową, Namjoon przyjacielsko poklepał go po kolanie.
- Przyniosę jeszcze alkoholu i porozmawiamy o tym. Oczywiście, jeśli chcesz.
- Nie bardzo jest o czym, hyung. Po prostu się ostatnio nie dogadujemy. I tyle. - Młodszy wzruszył ramionami, jakby nie była to rzecz, która z każdym dniem łamała mu serce. - Ale alkohol możesz przynieść - dodał, pokazując swoją już pustą szklankę.
Namjoon dość szybko zniknął z pola widzenia Jimina. Jak tylko znowu został sam, wyciągnął telefon. Wszedł w wiadomości i przejrzał listę wszystkich anonimowych. Codziennie dostawał jakąś wiadomość, typu “Miłego dnia” albo “Dobrej nocy”. Początkowo się tym nie przejmował, ale z czasem po prostu zaczęło mu to ciążyć.
Zablokował telefon i westchnął głośno. Rozejrzał się po klubie, jednak szybko skupił swój wzrok na szatynie, z którym już jakiś czas temu wymienił dłuższe spojrzenie.
Siedział sam przy boksie, przeglądając coś w telefonie, którego białe światło padało na jego twarz. Co chwila oplatał malinowymi wargami słomkę i upijał niewielką ilość swojego drinka.
Park sam tak na dobrą sprawę nie wiedział, co nim kierowało, kiedy podniósł się z miejsca i podszedł do nieznajomego.
- Cześć - zagaił.
Chłopak nawet na niego nie spojrzał. Dopiero po chwili wypuścił słomkę z ust i uraczył Jimina najsłodszym, najbardziej niewinnym wzrokiem, jaki Park widział do tej pory.
Nie zauważył jednak, ile uczuć kryło się za tymi dużymi, brązowymi, świecącymi oczami. I to wszystkie względem niego.
- Zauważyłem, że mój przyjaciel bawi się z twoimi znajomymi. Nie lubię siedzieć sam… Nie masz nic przeciwko, jeśli się dosiądę? - spytał ostrożnie, wskazując czerwoną, półkolistą kanapę, na której siedział jedynie nieznajomy chłopak. Ten kiwnąwszy głową dał pozwolenie Jiminowi na zajęcie miejsca, co już po chwili starszy uczynił.
- Park Jimin - przestawił się. Wyciągnął rękę do chłopaka i obdarzył go przyjacielskim uśmiechem.
- Wiem, kim jesteś - cisnęło się na usta Jungkooka, jednak zachował to w swoim umyśle.
- Jeon Jungkook, miło mi - powiedział. Bardzo delikatnie uścisnął dłoń Jimina.
O rety… nigdy wcześniej nie czuł tak palącego dotyku.
Jimin tu jest. Jimin z nim rozmawia. Jimin podał mu rękę. Jimin już go zna.
Dłoń Parka była mniejsza, niż Jungkook podejrzewał. Oczywiście wiedział, że długość jego dłoni wynosiła 17,5 centymetrów, nawet odtwarzał jej kształt na kartce papieru i porównywał jej wielkość ze swoją, jednak dopiero jak uścisnął jego rękę, poczuł miękką skórę, bijące ciepło. Miał wrażenie, jakby dłoń Parka idealnie mieściła się w jego.
I chociaż uścisk trwał kilka sekund, były to najlepsze chwile dzisiejszego wieczora. Od tego momentu już wiedział, że chce częściej go dotykać. Ta delikatna skóra była taka idealna...
- Jungkookie, prawda? Po twoim nicku mogę zgadnąć, że jesteś z rocznika 97?
Jeon pokiwał zgodnie głową, na co Park uśmiechnął się.
- Super! - pisnął po chwili. - Znaczy… dla mnie super. W końcu mam okazję poznać się z kimś młodszym.
- Cieszę się.
Jeon odwzajemnił uśmiech starszego, po czym ponownie wsunął różową słomkę między wargi. Odwrócił na chwilę wzrok, jednak kiedy Jimin otworzył usta, Kook ponownie powędrował na niego spojrzeniem.
Park przełknął ślinę, jak tylko młodszy na niego popatrzył, wciągając przez rurkę alkohol zmieszany ze słodkimi napojami.
Jungkook znowu to robił.
Jimin tak na dobrą sprawę nie wiedział nawet, jak się czuje w obecności chłopaka. Zafascynowany poznaniem nowej osoby? Rozbawiony i rozluźniony przez kilkugodzinną zabawę w klubie? Zmieszany prowokacyjnymi gestami Jungkooka? Winny chęcią flirtowania z młodszym, kiedy jest w związku? Wszystko to wymieszało się w głowie Parka.
- Więc, Jungkookie, uczysz się? - spytał ostrożnie, opierając się wygodnie plecami o oparcie kanapy. Młodszy tylko przytaknął i mruknął coś, zanim odpowiedział pełnym zdaniem. Wypuścił z ust słomkę, po czym odłożył szklankę na stolik.
- Tak, jestem na pierwszym roku fotografii medialnej i reklamowej - odpowiedział spokojnie.
- Naprawdę? To dość fajny kierunek. Mam nadzieję, że pokażesz mi kiedyś jakieś zdjęcia.
Uśmiech Parka podziałał na Kooka jak hormon szczęścia, który momentalnie rozprzestrzenił się po całym jego ciele.
Naprawdę… kochał Jimina.
Chciał, by wiedział o nim jak najwięcej. By dzięki tej wiedzy, mógł go w pełni poznać, też zakochać się. Równie mocno i równie szczerze.
Jungkook niezwłocznie usiadł bokiem do Jimina i sięgnął po swój telefon. Upewniwszy się, że Park nie zajrzy na jego ekran z zaskoczenia, wszedł w galerię, a następnie w folder, gdzie znajdowały się zdjęcia wszystkich jego przyjaciół. To było chyba jedyne miejsce, które pozostało bez śladów fascynacji Jungkooka chłopakiem, którego wreszcie miał obok siebie.
Nacisnął pierwsze zdjęcie i przekręcił swobodnie ekran tak, by Park mógł zobaczyć uchwyconą przez Jungkooka chwilę.
Fotografia była utrzymana w jasnych, popołudniowych kolorach. Na niewielkiej łące, pośród drzew, zielonej trawy, żółtych i fioletowych kwiatów leżał młody chłopak, który z pół przymkniętymi oczami i uniesioną ręką, wzbraniał się przed oślepiającymi promieiami słońca.
Jimin dokładnie przyjrzał się zdjęciu. Był pod wrażeniem profesjonalizmu, jaki wylewał się z każdej strony.
- To naprawdę śliczne zdjęcie - przyznał.
Szybko jednak skojarzył fakty, że modelem Jungkooka był jego przyjaciel, który jakimś dziwnym trafem, akurat w towarzystwie Namjoona kręcił się przy barze.
Jungkook poczuł, jak jego serce rozgrzewa się do temperatury porównywalnej z tej na Słońcu.
Miał ogromną ochotę pokazać mu zdjęcia, które to jemu zrobił. To dopiero są śliczne prace!
- Dziękuję. To bardzo miło, że tak uważasz. Chociaż osobiście sądzę, że to jest lepsze - powiedział, przesuwając palcem po ekranie, by pokazać Jiminowi zdjęcie zrobione w uniwersyteckim teatrze, podczas jednego z występów Taehyunga.
Chłopak stał w białej koszuli, równie jasnych spodniach, bosy, a na rękach miał krew. Spoglądał w górę, a jego twarz zdradzała wszystkie emocje, jakie odczuwał, odgrywając rolę zabójcy swojego brata. Od bólu i rozpaczy po chęć ukrycia zbrodni.
- Hyung, to znaczy model, naprawdę wspaniale odgrywał tę rolę. Może zdjęcie samo w sobie nie jest wyjątkowe, ale…
- Jest wyjątkowe. Złapać aktora w takim momencie też trzeba umieć. Bardzo ładnie je skadrowałeś.
- Znasz się na fotografii? - spytał, chyba bardziej dla pozorów. W końcu wiedział o Jiminie więcej, niż on sam o sobie.
- Bardziej na filmach, ale zarówno tu jak i fotografii chodzi o jedno - żeby uwiecznić chwilę. Gdybym miał nakręcić scenę z tego spektaklu, myślę, że wybrałym taki sam kadr. Widać z niego dokładnie wszystko. Cień aktora, moment tego powolnego przechodzenia barw z białego na chłodny niebieski… - Park z pasją opowiadał o tym, jak on sam wyobrażałby sobie uwiecznienie tego momentu na kamerze.
Jungkook aż uśmiechnął się, jak tylko zobaczył nieznaną mu iskierkę w jego oczach. Nie zwracał już nawet uwagi na to, co mówił. Po prostu przyglądał się temu, jak idealny był dla niego Jimin.
Nieco przybliżył się do starszego pod pretekstem pokazania mu kolejnego zdjęcia ze spektaklu, chociaż tak naprawdę chciał poczuć jego ciepło, jego męski zapach perfum zmieszanych z alkoholem i potem. Zapach Parka Jimina był mu wciąż nieznany. Aż do teraz.
Park natomiast był zafascynowany tym, że w końcu poznał kogoś, dzięki komu ta dawno zapomniana miłość do filmów powróciła. Nie planował rzecz jasna nigdy być żadnym aktorem, ale interesowały go kulisy powstawania tych największych produkcji. Swojego czasu naprawdę widział się za kamerą lub przed komputerem, na którym przez całe dnie i noce montowałby nabyty materiał.
- O, Jungkookie, widzę, że masz nowego kolegę.
Jeon w środku zagotował się ze złości. Na widok Jina aż podskoczyło mu ciśnienie. Najchętniej zostawiłby swoich znajomych i wyszedł z Jiminem tam, gdzie byliby tylko sami. Gdzie mógłby podziwiać go z bliska, w spokoju i nie dzielić się tym wspaniałym widokiem z nikim innym.
- T-tak. Seokjin hyung, to Park Jimin.
Obok Kima stał wysoki, niebieskowłosy chłopak, na widok którego Jimin nagle się zaśmiał.
Parkowi wówczas przypomniały się słowa, że Namjoon “sam porwałby tego blondyna w obroty” i chyba zamierzał to zrobić.
Gdy wszyscy zostali już sobie przedstawieni, zajęli się niczym niezobowiązującą rozmową.
Namjoon chciał usiąść obok Seokjina, jednak ten wcisnął się między Jungkooka, a Jimina.
To nie tak, że nie polubił młodszego. Spotkali się przy barze, chwilę porozmawiali, ale w ciągu tych kilku minut zdążył wysunąć małą opinię na temat Namjoona. Niekoniecznie dobrą po sytuacji, kiedy w pewnym momencie, nieco nachalnie pogłaskał go po ramieniu.
Młodszy z Kimów natomiast zaczął się poważnie zastanawiać, czy jego uroczy blondyn na pewno woli chłopców.
- Gdzie Tae? Dalej tańczy? - Jin zwrócił się do Jungkooka. Ten bez wahania wskazał parkiet, gdzie przyciągnięty objęciem w pasie przez Hoseoka, równo z nim wykonywał zmysłową falę.
- Hobi chyba naprawdę chce go rozebrać - szepnął Jimin prosto do ucha Namjoona. Kim tylko cicho zachichotał i szturchnął młodszego w ramię.
Taehyung zbliżył twarz do tej Hoseoka, po chwili lekko odwracając głowę, by usłyszeć to, co starszy ma mu do powiedzenia. W tamtym momencie jednak dostrzegł Seokjina, który machał do niego ręką.
Jego mina diametralnie się zmieniła. Z tego dojrzałego, seksownego, przystojnego Taehyunga stał się znowu uroczym, głupiutkim Tae. Podobnie zresztą jak Hoseok, kiedy zobaczył swoich przyjaciół przy stoliku z dwójką znajomych “jego słodziaka”, jak zdążył już nazwać Taehyunga.
Młodszy odsunął się od starszego, a już po chwili razem podbiegli do boksu. Hoseok wcisnął się między Jimina, a Seokjina, natomiast Tae, jak rozkapryszone dziecko, spoczął na kolanach Jungkooka.
Jeon nieco się skrzywił. Nie miał zbytnio ochoty na takie czułości ze strony starszego, szczególnie, kiedy obok miał w końcu swojego Jimina, ale nie mógł nic powiedzieć. Taehyung urodził się przecież dwa lata wcześniej.
Nie mógł zrobić nic więcej, jak tylko objąć starszego w pasie, by jego własne ręce go nie uwierały.
Przy okazji zdenerwował się też na Seokjina, który utrudniał mu patrzenie na Jimina. Ale jemu tym bardziej nie zwróci uwagi. W końcu różnica wieku między nimi to nie dwa, a aż pięć lat.
Właściwie przypadkiem wywiązał się temat tańca. Seokjin z Namjoonem zostali okrzyknięci subunitem “tanecznych Januszy” przez samego Tae oraz Jimina.
Jungkook z uwagą słuchał tego, jak Park opowiadał o śmiesznej historii ze sobą oraz Hoseokiem w roli głównej. Ani na moment nie spuszczał wzroku z chłopaka. Z bliska podziwiał jego idealną szczenkę, która płynnie poruszała się wraz z każdym słowem. Podziwiał, jak na policzkach pojawia się urocza rynienka, jak wargi drgając, wzbraniają się przed uśmiechem.
Park czuł na sobie świdrujący wzrok młodszego, ale nie uważał tego za coś złego. Wręcz przeciwnie. Pochlebiało mu zainteresowanie kogoś tak przystojnego jak Kookie.
Gdzieś głęboko w sercu chciał wzbudzić jego nadmierną sympatię względem siebie, ukrytą namiętność.
Od razu skarcił się w myślach, kiedy tylko oczami wyobraźni zobaczył, jak Jungkook szarpie go za ręce, całym sobą przyciska mocno do ściany i mokrymi pocałunkami pieści jego szyję.
Nie mógł tak myśleć. Przecież miał Yoongiego. Do tego wcale nie znał Jeona.
Min jednak nie sprawiał, że Jimin czuł się pożądany. Przestał o to dbać już dawno temu.
A Park chciał być w czyimś centrum uwagi, czyimś całym światem.
Fakt, że obok niego siedział ktoś tak przystojny, seksowny, prowokujący i uroczy zarazem, nie ułatwiał mu skierowania wszystkich swoich myśli ku jedynemu mężczyźnie, któremu powinien zostać wierny do samego końca.
Częścią historii był sam Yoongi, którego imię nie chciało przejść Parkowi przez gardło. Dlatego cieszył się, że resztę opowiadania przejął już rozweselony Hoseok, którego śmiech wywołał u Seokjina dość głośny chichot.
Puenta całej historii rozbawiła nawet samego Jungkooka, jednak na samo wspomnienie o Yoongim czuł, jak wzbiera się w nim niepohamowana złość.
Gdy Taehyung otarł łzy śmiechu, podniósł się ociężale z kolan młodszego i odszedł, kierując się do łazienki. Hoseok podążył za młodszym wzrokiem.
Seokjin wciąż śmiał się z historii i nawet nie zauważył, kiedy z tego wszystkiego zaczął delikatnie uderzać Junga w kolano, a siebie przy okazji też.
- On zawsze tak ma? - zapytał, wskazując na roześmianego najstarszego. Jeon jedynie skinął twierdząco głową.
Jimin nagle podniósł się z miejsca i usiadł z brzegu kanapy obok Jungkooka. Najmłodszy spiął wszystkie mięśnie, jednak w środku skakał z radości oraz podniecenia.
Starszy lekko pochylił się do przodu, opierając łokcie o kolana. Potarł dłonią brodę. Jungkook odniósł wrażenie, jakby Park głęboko nad czymś rozmyślał. Tak bardzo chciałby wejść do jego umysłu i przeczytać wszystkie myśli.
- Och, lubię tę piosenkę! - pisnął najstarszy, zaczynając delikatnie kołysać się w rytm skocznej muzyki.
Hoseok wtedy podniósł się z miejsca i wyciągnął swoje dłonie w kierunku blondyna.
Jin popatrzył z lekkim zaskoczeniem na młodszego.
- A-ale nie umiem tańczyć - powiedział.
- Wiem - zaśmiał się Jung. - To jednak nie znaczy, że nie możesz się ze mną trochę powygłupiać na parkiecie.
Uśmiech, jakim Hoseok obdarzył Jina, był taki ciepły, że mógłby rozgrzać serce nawet okrutnego Joffreya Baratheona.
Seokjin nie mógł oprzeć się młodszemu. Ujął jego dłonie, po czym pozwolił zaciągnąć na parkiet. Już po chwili wybiegli na sam środek.
Hoseok nie puszczał dłoni blondyna, który poddał się jego prowadzeniu.
- Nie sądziłem, że kiedykolwiek będę się tak dobrze bawił tańcząc jakkolwiek - powiedział w pewnym momencie, zbliżając twarz do ucha młodszego.
- Naprawdę nie tańczyłeś wcześniej?
- Tańczyłem! Znaczy… Jungkookie ułożył dla mnie kilka ruchów, które “mogą zdradzić mój poziom taneczny”, jak powiedział.
- Pokaż mi! - Hoseok aż podskoczył w miejscu. Puścił dłonie starszego i odsunął się, by dać mu przestrzeń.
Seokjin wydawał się Jungowi bardzo ciepłą, rodzinną osobą. Lubił takich ludzi. Miał też wrażenie, że mogliby się nawet zaprzyjaźnić. Dlatego ten czas w klubie chciał wykorzystać i zaskarbić sobie jego sympatię.
- Ach, nie wiem, czy chcesz to zobaczyć. - Kim nieco zmieszany spuścił głowę i pogłaskał dłonią kark.
- Pewnie, że chcę! - Jung klasnął.
- Tylko się ze mnie nie śmiej! - Starszy pogroził młodszemu palcem. Gdy ten kiwnął zgodnie głową, machnął ręką i zaczął tupać nogami. Jego ruchy były jednak tak śmieszne, nieporadne i proste, że Hoseok mimowolnie wybuchł śmiechem. Szybko jednak nauczył się ruchów Jina, by już po chwili dołączyć w tym żałosnym tańcu..
Kim zawsze czuł się zażenowany, zawstydzony, kiedy ktoś się z niego śmiał. Jednak fakt, że młodszy nie śmiał się z niego, tylko z nim, a do tego zaczął wykonywać te same ruchy, wywołał na jego ustach uśmiech.
- Ale się dobrali - powiedział Namjoon, wskazując na dwójkę, która na parkiecie zwijała się ze śmiechu.
- A co? Zazdrosny? - Jimin uniósł brew do góry i uderzył zadziornie Namjoona w ramię.
- Jungkook, czy twój przyjaciel jest gejem?
Najmłodszy jakby obudził się na to pytanie. Rozchylił delikatnie usta, by wypuścić słomkę z ust i spojrzał na starszego.
- Szczerze mówiąc, to nie jestem pewny. Znaczy, na pewno miał dziewczynę, ale czy lubi też chłopców, to nie mam pojęcia - odpowiedział zgodnie z prawdą.
- Mam taką nadzieję.
- Przepraszam, z całym szacunkiem, ale wydaje mi się, że Seokjin hyung to nie jest materiał dla ciebie - powiedział ostrożnie Jungkook.
Jimin roześmał się na słowa młodszego. Rozbawiło go to do tego stopnia, że przyciągnał kolana do klatki piersiowej i przechylił na bok, chowając się przy tym w szparze pomiędzy plecami Jungkooka, a oparciem kanapy.
Jeon drgnął. Czuł, jak jego całe ciało nagle się spina, ręce niebezpiecznie zaczynają pocić, a mózg poza imieniem Parka nie wysyła mu żadnych innych sygnałów.
- Młody, uważaj na słowa. - Namjoon pogroził Jungkookowi palcem.

~*~

a/n: Guten morgen, zepsułam :3
Kurcze, chciałam jakoś normalnie, płynnie, poprowadzić ten cały shit w klubie, ale mi nie pykło >.< Wszystko wyszło dłuższe niż się spodziewałam, ale okej, następny rozdział już kończy tę katorgę i, chyba by uspokoić swoje sumienie, wrzucę go nie za dwa tygodnie, ale 3-ciego maja :') O, tak, na uspokojenie swoich nerwów i w ramach przeprosin za takie nijakie, ciągnące się, rozgotowane kluski </3.
Proszę nie bić mocno >.<
Kocham Was <3

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Stalk•er || •2


~*~

Jimin bał się wrócić do domu. Po ostatniej sprzeczce z Yoongim nie miał najmniejszej ochoty go widzieć. Niby nie poszło o nic wielkiego, ale nawet ten głupi, zniszczony tablet wyprowadził Mina z równowagi i zamiast spędzić miły wieczór przy niedokończonym serialu, znowu wyrzucali sobie wszystkie wady. Park zaczął się zastanawiać, co tak naprawdę liczy się dla jego chłopaka. Czy aby na pewno zajmował tak duże miejsce w jego sercu jak sądził?
Z myśli otrząsnął się dopiero, kiedy taksówka zaparkowała pod dużym, piętrowym domem na niewielkim wzniesieniu.
Po uregulowaniu rachunku, Park wyjął walizkę. Wziął głęboki oddech i dopiero po chwili zdecydował się wejść do domu. Sam nie do końca wiedział, dlaczego tak nagle poczuł się obco we własnym domu.
- Wróciłem!
Zdjął w przedpokoju martensy i kurtkę, a potem przeszedł do pralni, gdzie od razu wpakował wszystkie brudne ubrania z walizki do białego, wiklinowego kosza.
- Jiminie?
Zwabiony głosem swojego chłopaka wyszedł z pomieszczenia. Przeszedł do salonu, gdzie znalazł siedzącego na kanapie z laptopem na kolanach Yoongiego.
- Cześć, hyung - powiedział, ostrożnie siadając na bocznym oparciu kanapy.
- Jak było na meetingu? - Szarowłosy uniósł wzrok znad ekranu przenośnego komputera na swojego chłopaka.
- Dobrze. Zaproponowano mi wyjazd z jakąś chińską grupą taneczną do Nowego Jorku na międzynarodowy pokaz, ale się nie zgodziłem. Zaoferowali też staż u nich, ale chyba wolę układać choreografię dla młodych rookie.
- Nie bierz na siebie za dużo, bo nie wyrobisz. - Yoongi popatrzył na powoli ekscytującego się Jimina i ujął jego dłoń. Czule pogładził jej wierzch, co młodszemu od razu dało poczucie bezpieczeństwa oraz troski.
Dotyk Mina, choć delikatny i zimny, uspokajał.
- Wiem, wiem. Ale skoro dostałem taką propozycję, to chyba grzechem będzie, jeśli jej nie wykorzystam.Tańczenie w teatrze chyba nie jest dla mnie, a tworzenie układów, na widok których nastolatkom będą miękły kolana? To dopiero coś!
- To jest więcej pracy niż ci się wydaje…
- Ale to krok w mojej karierze, który chcę wykonać. Udało mi się zabłysnąć i chcę podtrzymać ten blask, dopóki tylko mogę. Pragnę spełnić się jako tancerz. Wiem, że to wszystko zaczęło się tak nagle, niemniej jednak nie zamierzam odrzucać propozycji od tej wytwórni.
Yoongi głęboko westchnął na słowa Parka. Puścił jego rękę, tym samym zabierając cały spokój i jakiekolwiek poczucie bliskości. Jimin znowu poczuł się opuszczony, a kiedy Min wrócił spojrzeniem na ekran laptopa, również zignorowany.
- Tylko potem nie przychodź do mnie z płaczem, że nie dajesz już rady. Ciągle ci mówię, że pakowanie się w show biznes, sprowadzi na ciebie jedynie kłopoty.
Jimin był cholernie zawiedziony postawą swojego partnera. Liczył na chociaż odrobinę wsparcia z jego strony. Yoongi przecież powinien się cieszyć, że Park został doceniony. Dostał kilka ciekawych propozycji, ale spośród nich to właśnie przejęcie pałeczki choreografa najbardziej mu odpowiadała. Do tańca ciągnęło go już w liceum, kiedy podczas jakiegoś szkolnego konkursu wypatrzył go jeden z reżyserów teatralnych. Po występie od razu zaproponował Parkowi angaż w teatrze narodowym, którego ten nie mógł odmówić. W międzyczasie należał też do jednej z dość popularnych grup tanecznych, a do tego wciąż się uczył.
Zainteresowanie jego osobą ciągle rosło do tego stopnia, że zaczynał odbierać mnóstwo ofert od przeróżnych grup tanecznych z propozycją współpracy, jak i wytwórni, chcących zatrudnić Jimina jako tancerza wspierającego.
Ostatnio jego kariera nabrała tempa, a każda kolejna oferta, wydawała się Parkowi coraz to ciekawsza. Pierwszy raz jednak zaproponowano mu pozycję choreografa i tancerz czuł, jakby właśnie chwytał Boga za nogi, jakby tworzenie układów było czymś, na co czekał całe życie i czego pragnął.
Czuł, że powoli nadszedł ten moment, kiedy może wspiąć się na wyżyny i osiągnąć naprawdę wiele w tej dziedzinie, jednak ciągłe powątpiewania Yoongiego, jego pesymizm, niepewność, podcinały mu skrzydła, które tak bardzo pragnął rozwinąć.
Z jednej strony wiedział, że Yoongi miał rację. Jeżeli chodzi o bawienie się wśród idoli, kręcenie w show biznesie, Min był pierwszą osobą, do której powinien się zwrócić. Jako producent muzyczny miał sporą wiedzę o tym, jak funkcjonuje ten brudny, zakłamany świat. W końcu widział go od kuchni, a jakby tego było mało, sam go nakręcał.
Park jednak czuł, że osobiście musi się o tym przekonać, a kto wie? Może wcale nie wpadnie do czarnej dziury?
- Podjąłem już decyzję - warknął Jimin. - Duszę się w tym teatrze. Chcę czegoś więcej. Potrzebuję zmiany.
Yoongi westchnął lekceważąco, co Jiminowi momentalnie podniosło temperaturę.
Czarnowłosy nerwowo podniósł się z miejsca i dynamicznym krokiem opuścił salon. Było mu przykro, że Min nie reagował na jego pomysły tak, jakby tego sobie życzył. Jego sceptyczność niejednokrotnie doprowadzała do kłótni i Park był pewny, że tym razem również tak się stanie, bo nie miał zamiaru odpuścić. Nie teraz, kiedy jest tak blisko tego, czego pragnął.
Nie chciał ponownie rezygnować z marzeń.
Tancerz usiadł na pierwszym stopniu drewnianych, mahoniowych schodów. Schował twarz w dłoniach, by na spokojnie przemyśleć całą tą sytuację, chociaż było to bezcelowe - i tak skończy w punkcie przyjmij tę fuchę.
Telefon w kieszeni chłopaka zawibrował, na co od razu zareagował. Wyciągnął urządzenie, po czym odczytał wiadomość na czacie od swojego kolegi - Junga Hoseoka.

Hobi Chim, o której mam po ciebie wpaść?
Hobi Po was...? Yoongi hyung idzie?
Jiminie O 20? Nie, Yoongi… nie (¬_¬)
Hobi Spoko. Oml, pokłóciliście się znowu?
Jiminie
Czepia się. Jak zwykle.
Hobi Chodzi o ten wyjazd do Nowego Jorku?
Jiminie Nie, odrzuciłem tę propozycję.
Jiminie Ale chcę przyjąć pracę w tej wytwórni jako choreograf.
Hobi Przyjmij! Utworzyli subunit i jeżeli nie znajdą żadnego innego choreografa, to już nigdy nie będę spał (╥_╥)
Jiminie To ta sama wytwórnia?
Hobi Podsunąłem ciebie prezesowi. Ładny jesteś, tańczyć umiesz, nawet cieszysz się jakąś sławą… Spodobałeś mu się i od razu całował mnie po rączkach, że wskazałem na kogoś takiego.
Jiminie Już chciałem się zgodzić na tę robotę.
Jiminie Ale myśl o tym, że będę musiał widywać się z tobą codziennie
Jiminie jakoś tak…
Jiminie mnie zniechęciła.
Hobi OKRUTNIKOWY JIMINIE ╥﹏╥
✓ Wyświetlono o 15:29
Hobi Ok, będziesz czegoś chciał!
✓ Wyświetlono o 15:31
Hobi
Bądź gotowy na 20. Joonie będzie czekał na nas w klubie.
Jiminie Oke!

Park już zbierał się do tego, by zablokować telefon, jednak tego nie zrobił. Zamiast tego wszedł na instagrama. Szybko przejrzał wzrokiem powiadomienia i komentarze pod ostatnim zdjęciem.
Pewnie nie zatrzymałby się długo na tej czynności, gdyby nie komentarz od Jung_Kookie_97. Czego ten dzieciak od niego chciał?
Oczywiście miał mnóstwo innych osób, które regularnie komentują jego zdjęcia, serduszkują je, piszą do niego, ale tylko ten chłopak zwrócił jego uwagę, sam tak na dobrą sprawę nie wiedział czym. Może tym, że był cholernie uroczy i przystojny?
Chłopak napisał po prostu coś miłego pod jego zdjęciem, ale to wystarczyło, by Jimin uśmiechnął się do ekranu telefonu.
I chociaż Park zwykle tego nie robił, tym razem odpowiedział na komentarz. Nie wysilał się zbytnio, nie wiedział nawet jak ma to zrobić. Dlatego w odpowiedzi na komentarz napisał jedynie małe podziękowanie i uśmiechniętą buźkę. Już chciał umieścić odpowiedź, jednak wtedy przypomniał sobie, jakie było jego pierwsze skojarzenie z tym chłopakiem.

Jung_Kookie_97 Przystojny! :)
Jiminie @Jung_Kookie_97 Dziękuję 🐰

~*~


Jungkook od kilku dobrych minut patrzył na ekran swojego telefonu. To zaniepokoiło idącego obok niego Taehyunga, który celowo podłożył mu nogę.
Jeon nie zwrócił uwagi na podstawioną przeszkodę, przez co jak długi padł na ziemię, wypuszczając przy tym urządzenie z rąk na twardy beton.
- Hyung!
- Patrz jak idziesz, pokrako jedna! Zostaw ten telefon, bo widzisz, co się dzieje.
Kim podniósł komórkę i podał Jeonowi, który ledwo co zebrał się z ziemi. Młodszy przewrócił oczami, po czym schował urządzenie do kieszeni czarnych jeansów.
Powodem jego rozproszenia była jedna, głupia odpowiedź Parka Jimina. Odkąd tylko się pojawiła, Jungkook chodził z głową w chmurach.
- Tae, Kookie!
Z oddali rozległ się głos Seokjina. Już po chwili, najstarszy stał obok kolegów razem z Soehyun u boku.
Z jakiegoś powodu Jungkook pomyślał, że wyglądają razem naprawdę dobrze.
Seokjinie był wysokim, przystojnym blondynem, z szerokimi ramionami, pełnymi wargami i hipnotyzującym spojrzeniem. Natomiast Soehyun była drobną, bladziutką dziewczyną o niemalże ogromnych, piwnych oczach, długich, czarnych falowanych włosach, nieziemskim ciele, a do tego wszystkiego, aegyo wypływało z niej niemalże każdą stroną. To akurat Jungkooka trochę w niej drażniło, ale właśnie ta cecha łączyła Soehyun u Seokjina. Oboje byli po prostu… uroczy.
- Cześć noona! - powiedział rozweselony Taehyung, po czym od razu uściskał na przywitanie starszą o trzy lata koleżankę.
- Dobry wieczór. - Kookie jedynie burknął te dwa słowa i wymienił uściski dłoni z przybyłą parą.
Całą czwórką przemknęli do klubu, do którego bez problemu zostali wpuszczeni.
Dla Jungkooka to miejsce nie było nowe. Bywał tutaj już wcześniej, kiedy Park bawił się tutaj z przyjaciółmi i Yoongim.
Poczuł narastającą złość na samo wspomnienie widoku Jimina, który z wielką czułością składał na wargach zimnego jak lód, niewzruszonego Yoongiego czułe pocałunki.
Często widywał ich razem, jednak podczas obserwowacji odkrył, że tylko Park się stara w ich związku. I to go satysfakcjonowało. Wystarczyło przecież, żeby Jimin przeniósł swoją fascynację na Jungkooka, a Yoongi szybko odejdzie w zapomnienie.
- Kookie, to nie ten twój cały Jimin? - Taehyung szarpnął przyjaciela za ramię i wskazał na jednego chłopaka pięcioosobowej grupy, która zajęła miejsce przy boksie w kącie.
Oczy Jungkooka aż zabłyszczały, przez to tylko mocniej zaczęły odbijać kolorowe światła i lasery, oświetlające ciemny klub.
- Tak. Tak, to Jiminie. - Jeon starał się grać obojętnego na obecność obiektu swoich westchnień, jednak marnie mu to wyszło. Jego zachwycone, zafascynowanie oczy zdradzały każde uczucie, jakie tliło się w sercu Jungkooka.
Taehyung westchnął głęboko. Odsunął się od młodszego, po czym bez większej chwili zawahania ujął dłoń Soehyun i pociągnął na roztańczony parkiet.
Seokjin z Jungkookiem w tym czasie poszli znaleźć jakieś wolne miejsce, co dość szybko im się udało.
- Skoczę po coś do picia. Na co masz ochotę, Kookie? - spytał Jin, podnosząc się z miejsca i dotykając kieszeni spodni, w poszukiwaniu swojej karty.
- Em… Flashdance. Ze słomką.
- Ledwo co skończyłeś 20 lat i już znasz więcej alkoholi ode mnie. - Blondyn roześmiał się. Z rozbawieniem odszedł od stolika, po czym udał się w stronę baru.
- Siedzimy za daleko - pomyślał Jungkook. Ta myśl jakoś dziwnie go zestresowała, co dotarło do niego w momencie, kiedy zaczął nerwowo stukać palcami o bogu winny blat stolika.
Rozejrzał się dookoła, szukając jakiegoś miejsca bliżej boksu Jimina i jego przyjaciół, jednak wszystkie były zajęte. Niedobrze… Musiał siedzieć blisko Parka. Po prostu musiał.
Jeon podniósł się z miejsca. Pewnym siebie, zdeterminowanym krokiem podszedł do boksu zajmowanego przez jakieś dziewczyny. Gdy już stanął przy ich stoliku i miał się odezwać, język stanął mu gębie, a on sam nie potrafił wydukać żadnego słowa.
- J-ja.. Znaczy… miejsce… bo ja… - zająkał się.
Młode kobiety patrzyły na Jungkooka niezrozumiałym wzrokiem, ale dość szybko zaczęły komentować jego uroczą, młodą nieśmiałość.
Nie wiedziały jednak, że w środku Kookie odczuwał zażenowanie, wstręt i niepokój, które paraliżowały go od środka.
- M-mój przyjaciel miał rezerwację na ten stolik i ten… - powiedział w końcu, kiedy po dłuższej chwili zebrał w sobie odwagę.
- Na ten stolik? Masz jakiś dowód? - Jedyna ruda dziewczyna w grupie podniosła się z miejsca i popatrzyła z lekką wyższością na szatyna.
Jungkook zaczął skubać swoje palce. Już miał przeprosić i rezygnować, kiedy wpadł mu do głowy pewien pomysł.
- Mam! Mam… o-oczywiście, że mam. Mogę zadzwonić do managera klubu.
- A dzwoń! - uniosła się tym razem blondynka.
Dwudziestolatkowi ślina stanęła w gardle, ale przełknął ją z ogromnym trudem. Nerwowo wyciągnął telefon i zadzwonił do Tae, który wciąż bawił się na parkiecie razem z Soehyun.
Liczył na to, że starszy jednak usłyszy telefon i odbierze.
- Kookie, coś się stało? - usłyszał w słuchawce.
Niemalże od razu wyprostował się jak struna. Chciał zrobić wszystko, by zająć to miejsce. Będzie miał z niego naprawdę idealny widok na swojego jeszcze bardziej idealnego mężczyznę.
- Cześć, tu Kookie. Słuchaj, mamy tę rezerwację na stolik dzisiaj?
- Cepie, o czym ty…
- Bo jakieś piękne panie zajęły nasze miejsca, a z tego co pamiętam, obiecałeś, że akurat ten boks będzie dla nas wolny… Jedna z pań chce cię do telefonu, wyjaśnisz jej całą sprawę?
Jungkook drżącą dłonią podał blondynce telefon, w duchu modląc się o to, by Taehyung podłapał jego grę.
Każda nutka nadziei rozbrzmiewała coraz wyżej, kiedy rozmowa blondynki z Tae kierowała się na dobre tory, a w efekcie kobiety opuściły boks, pozostawiając go do dyspozycji Jungkooka i jego przyjaciół.
Chłopak od razu zajął miejsce na wygodnej, skórzanej kanapie naprzeciwko stolika Jimina. Z utęsknieniem, pragnieniem, fascynacją obserwował to, jak Park upija kolejny łyk ulubionego, jagodowego piwa, śmiejąc się przy tym radośnie z żartu, który opowiedział mu jeden z przyjaciół.
Jungkook uniósł telefon na wysokość swoich oczu i przybliżył obraz tak, by skupiał się on tylko i wyłącznie na Jiminie. Już miał zrobić zdjęcie, kiedy zaskoczył go znajomy głos.
- Dlaczego się przesiadłeś?
Dwudziestolatek niemal podskoczył na siedzeniu, wypuszczając przy tym telefon z rąk. Ten upadł z hukiem na metalowy stolik. Chłopak nieco przestraszony spojrzał na starszego. Jego oczy były szeroko otwarte, a usta uchylone. Czuł się, jakby został przyłapany na najgorszej zbrodni.
Dopiero gdy Seokjin zmarszczył brwi, domagając się odpowiedzi na swoje pytanie, Jungkook odetchnął i próbował jak najszybciej znaleźć odpowiednią wymówkę.
- Puścili sztuczny dym, a ten boks wcześniej stał prawie przy samej maszynie. Chyba nie chcemy się udusić - wymyślił na poczekaniu.
Kimowi to usprawiedliwienie wydawało się dość sensowne, więc nie drążył dalej tematu. Postawił na stoliku tackę z napojami, po czym usiadł obok Jungkooka. Obaj sięgnęli po napoje. Jungkook, korzystając z chwili sam na sam z Seokjinem, złożył mu życzenia urodzinowe, które zakończył słowami:
- I żeby ci więcej zmarszczek nie przybyło.
Jin od razu się obruszył i z delikatnym rozbawieniem uderzył młodszego w ramię.
- Ja nie mam zmarszczek! Nigdy nie będę miał! Piękni ludzie nie mają zmarszczek! - powiedział przejęty.
Po chwili do boksu doskoczyli nieco zdyszani Tae oraz Soehyun.
Młoda kobieta jednym duszkiem wypiła całego drinka i poszła na parkiet u boku jakiegoś przystojnego, starszego koreańczyka, który zaprosił ją do tańca zanim tak na dobrą sprawę w ogóle usiadła.
Tae wziął swoją szklankę ze smakowym piwem, po czym upił dość spory łyk.
- Haaa! - odetchnął. Oblizał językiem wargi z białej piany, jednak po chwili i tak otarł usta dłonią.
- Jungkook, co miał znaczyć ten telefon?
Na pytanie starszego, Jeon cały się spiął.
- Jaki telefon? - Seokjin popatrzył zdezorientowany na dwójkę młodszych przyjaciół.
- T-to… Bo ten…. Chciałem zmienić miejsce, a były tutaj dziewczyny…
- Kookie, to mogłeś zająć takie miejsce, gdzie nikt nie siedział. - Najstarszy pokręcił głową.
- A-ale ten dym… No i z tego boksu jest wszędzie blisko.
- Dobra, zostawmy to. Ale następnym razem uprzedź mnie o takiej akcji - westchnął Taehyung.
Jungkook od razu pokiwał zgodnie głową, cicho przy tym przepraszając. Pomieszał słomką w swoim drinku i zerknął w stronę roześmianej paczki Jimina.
Dostrzegł, że jeden z jego przyjaciół tańczył dla nich w śmieszny sposób. Po chwili dojrzał, że był to Jung Hoseok. Urodzony 18 lutego 1994 roku, w Gwangju, ale po gimnazjum przyjechał do Seulu. Ma 177 cm wzrostu, waży około 65 kilogramów, ma starszą siostrę i pieska. Jego ojciec jest nauczycielem literatury, natomiast mama weterynarzem. Jimin uczył się tańca w tej samej szkole. Hoseok pracuje w jednej z wytwórni muzycznych jako choreograf.
Był dla Jungkooka jak otwarta księga. A on chciał być bliżej Jimina, co za tym szło - również i jego znajomych. Spośród reszty grupy nie kojarzył tylko jednej, rudowłosej dziewczyny oraz chłopaka, który miał bardzo zachodnią urodę. Resztę znał bardzo dobrze. Wiedział jednak, że najbardziej powinien skupić się właśnie na Hoseoku, jak i na Kimie Namjoonie, który łapał się za brzuch z powodu braku powietrza, spowodowanego niepohamowanym śmiechem. To z nimi Jimin spędzał najwięcej czasu. Z nimi i Yoongim oczywiście, z którym mieszkał od lipca poprzedniego roku.
Duże oczy Jungkooka powędrowały na Parka. Chwilę mu się przyglądał, mieszając słomką w drinku. Minął dłuższy moment, zanim do Jeona dotarło, że Jimin wyłapał jego spojrzenie.
Jungkook poczuł się nieco speszony, kiedy sekundę później został obdarzony półuśmiechem. Który był tylko i wyłącznie dla niego. Najpiękniejszym z najpiękniejszych. Najseksowniejszym na świecie. W którym Jungkook utonął.
Początkowo nie wiedział co powinien zrobić. Dopiero po chwili wymieniania spojrzeń z Parkiem, uniósł delikatnie kąciki ust.
Zwilżył koniuszkiem języka wargi, pomiędzy które wsunął grubą, czarną słomkę.
A Jimin, jak zaczarowany, przyglądał się tym gestom z wielką uwagą.



a/n: Dzieńdobrywieczór <3 Yup, to kolejny rozdział. Stwierdziłam, że będę dodawała kolejne części co dwa tygodnie. Może chociaż to opowiadanie uda mi się pisać regularnie </3 Początkowe rozdziały mogą się trochę dłużyć, być taką kaszką manną jak ten, ale z czasem akcja się, mam nadzieję ;-;, rozkręci.
Przepraszam, że nie odpisałam na komentarze pod poprzednim rozdziałem, ale nie mogę się ogarnąć, żeby to zrobić ;-; Nie wiem, co mi się ostatnio dzieje.
Więc tutaj pokieruję malutkie podziękowania ♥
I widzimy się, mam nadzieję, w kolejnym rozdziale!
Ach! No tak! Mokrego dyngusaaa~